"Anko! Hanko! Janku! Józku! Gnamy na tym samym wózku.
Podążamy w jedną stronę. Naczynia połączone.
Właśnie w tym sedno. Ty i ja to jedno.
My, Wy, Oni, One, naczynia połączone.
Jedno ciało, jeden cel, jeden bezcenny biznes.
Miłością nie zawiścią, empatią nie egoizmem.
Czas pod kopułę wbić, w czerep, łeb, głowiznę!
Wszyscy jesteśmy jednym organizmem!"
Łąki Łan
Czy jest coś bardziej ekscytującego niż początek związku? Te wszystkie spojrzenia, przypadkowe dotknięcia, obietnice i zapowiedzi czegoś niezwykłego, które powodują, że człowiek jest w stanie przenosić góry i biec do wybranki 6 km przez las, ruchome piaski, pola minowe i zagajniki barszczu sosnowskiego.
Bezspornie (służę przykładami), czasem bywa fajnie, ale zazwyczaj my kobiety więcej sobie wyobrażamy, niż faktycznie dostajemy. To zresztą wcale nie przeszkadza nam czepić się takiego "nie całkiem wirtuoza gier miłosnych" i znosić swój los dumnie, i z pokorą. Bo lepiej mieć, niż nie mieć (męskiego osobnika na własność). Przynajmniej dotyczy to mojego pokolenia, urodzonego i wychowanego we wczesnym prekambrze.
Jeśli udało nam się trafić na talent, który na dodatek jest chociaż trochę kreatywny, to może być fajnie nawet pół wieku później. Jeśli mamy pecha, to już za chwilę będziemy obcować z Apollinem Obwisłym, paradującym w wyciągniętych do kolan, szarych majtasach, którego hobby to obcinanie paznokci u nóg, koniecznie w stołowym, tak żeby mogły wczepiać się na amen w wełniany dywan i zmienić go w wesołe rżysko. Oczywiście osobnik taki, oprócz potrzeb kulinarnych, posiada też te wyższego rzędu. I kiedy sobie o nich przypomni, wstaje, odrzuca w kąt cążki, podciąga majtasy, drapie się seksownie po za-padce piersiowej i z obleśnym uśmiechem na ustach rzuca w waszą stronę:
- A może byśmy tak...hehehe...
- Wpadli na dzień do Kazimierza? - rzucamy z nadzieją.
- Nie, nie..troszkę bliżej...do wyra, na małe bara-bara..
Jeśli dzieci położone już spać, pranie zrobione, zmywarka opróżniona, ból głowy wykorzystałyśmy już wczoraj, i nie ma gdzie uciec, musimy się pogodzić z nieuniknionym, no, bo w końcu ta przysięga małżeńska, a na dodatek ten strach, że jeśli powiemy nie, to może nas wyręczyć ta chuda żmija z czwartego piętra. Zresztą, kobieta to naiwne stworzenie, które ciągle wierzy, że "wszystko się może zdarzyć". Wierzcie mi! Nie może! Jeśli raz pozwolisz facetowi skręcić w stronę szarych majtasów, to wyciągnąć go z nich może jedynie inna kobieta. (chyba, że zastosujesz moją autorską metodę pt" Jak zostać księżniczką i wleźć na piedestał ")
Idziemy w końcu do tego wyra ,(o, naiwności niewieścia) i zanim jeszcze położymy kolano na materacu słyszymy:
- Haha...dziś możesz zrobić ze mną co chcesz. Jestem cały twój!!
No, to masz pozamiatane.
Na takie słowa dają się nabierać jedynie naiwne sarenki. My, zaprawione w bojach rosochate łosze, już dobrze wiemy, że w tłumaczeniu z chłopskiego na babskie, oznacza to mniej więcej:
-- Mam ochotę leżeć rozwalony na wyrze i czekać aż odwalisz całą robotę skacząc po mnie jak króliczek Duracella, zaciągając do ciężkiej harówki ręce, usta, język, kolana, piersi i inne części ciała ssając, masując, podszczypując, gładząc, liżąc, nacierając, rozmasowując i podrzucając w wolnych momentach do góry własne piersi, kręcąc nimi zwariowanego twista. A to wszystko ze zmysłowym uśmiechem na ustach! Nagrodą będzie soczysty klaps w tyłek, z wymyślnym komplementem:
- Klasa dziewucha. A teraz przynieś piwo!
I to właśnie jest powód tak zwanej "oziębłości kobiet", która nie istnieje przy prawdziwym drwalu z naszych marzeń. Taki drwal majtek nie nosi, a paznokcie u nóg obcina siekierą za chałupą. No i nie gada, jak potrzaskany o jakimś wyrze, a wpada do domu, w biegu rozpina flanelę, i bierze nas gdzie popadnie: na stole, w stodole, na drągu, w pociągu...nie zdejmując nawet spodni. (bo kogo kręci całkiem nagi facet, ja się pytam?) A po dopełnieniu obowiązku przytula kudłatą brodę do naszych pleców, i szepcze nam w ucho takie rzeczy, że na samo wspomnienie ściskamy uda i zaczynamy się rumienić.
Oczywiście, na brak drwala w naszym życiu same sobie zapracowujemy już na początku związku, kłamiąc jak z nut i udając orgazmy, tak dla świętego spokoju, a trochę ze strachu, żeby nie otrzymać etykietki "zimnej kłody". A przede wszystkim, żeby się chętny nie zniechęcił,i nie zwrócił z prośbą o pomoc do takiej jednej Aśki, co to może dyplomu magistra nie posiada, ale klękanie na życzenie opanowała do perfekcji. Pamiętajcie bowiem, powtórzę po raz setny, że nawet najbrzydszy facet wierzy, że zasługuje na Angelinę Jolie przy swoim boku. I będzie tej Angeliny poszukiwał, bo tak już został stworzony. Na dodatek, chętnymi Angelinami wybrukowane są ulice każdego miasta i sioła, a także pampasy, puszcze, stepy i dżungle .
Ale, wróćmy do sedna. Seks stał się udręką, co robić? Jeśli chcemy jakoś przetrwać w tych zgliszczach, bo oprócz łóżkowych igraszek, wszystko inne jakoś funkcjonuje, to polecam dwie metody do wypróbowania.
Pierwsza:
"Kto pierwszy, ten lepszy".
Biegnij do wyra przed nim, i już w pełnym pędzie krzycz:
- Dziś jestem twoja, możesz zrobić ze mną co chcesz.
Bez obaw, dużo nie zrobi. Nie licz, że obudzisz w nim Grey'a, i że nagle wyciągnie spod łóżka pejcze, kajdanki i skórzaną maseczkę, albo posmaruje cię Nutellą, czy musztardą (to dla hardcorów) i zacznie ją z ciebie zlizywać. Z pewnością rozboli go głowa, na samą myśl o ilości roboty jaką ma do wykonania. Słowa "gra wstępna' doprowadzają mężczyzn do rozpaczy, bo brzmią jak zapowiedź wielogodzinnych tortur. Język mu kołowacieje, palce cierpną, kolana mdleją, lędźwie trzeszczą. A mężczyzna nie lubi się przemęczać, jeśli nie musi. Na samą myśl o takiej robocie wszystkie członki, z tym najpotrzebniejszym na czele, odmawiają mu posłuszeństwa. Bądź pewna, że szybko usłyszysz:
- Coś dzisiaj jestem zmęczony ...Wiesz co? Może teraz ty? A może lepiej sama dokończysz?
No i masz spokój. A jeśli coś ci tam po głowie chodzi, to umyj podłogi albo zaprzyjaźnij się z prysznicem.
Druga metoda, jest prostsza, ale należy wprowadzić ją już na początku związku.
"Łóżko parzy"
- pod żadnym pozorem nie pozwól mu zbliżyć się do łóżka w celach innych niż sen. W mieszkaniu jest wiele miejsc, które można wypróbować, i które dają dużo więcej przyjemności, niż miętoszenie pościeli. Schody nadają się do wszelkich igraszek wyśmienicie. Zaręczam wam, że żaden facet nie jest się w stanie wyłożyć się na nich płasko i zaproponować wam ujeżdżania. No, chyba że życzy sobie przerobienia kręgosłupa na rzeszoto.
Problemem może być wrodzone lub nabyte lenistwo partnera. Po jakimś czasie może przestać chcieć wracać do domu.
Jeśli twój facet nie tryska radością po powrocie z pracy, i zobaczeniu cię siedzącej nago, na stole w kuchni, i wcinającej lubieżnie kapiącego słodkim sokiem na twoje nagie piersi melona,to zaprawdę, powiadam ci, jest niereformowalny. Znajdź sobie jakieś inne hobby. Może kurs haftu krzyżykowego? Widziałaś te wszystkie blogi, gdzie kobiety produkują te wszystkie cudeńka? Torebki, obrazki, wyszywanki, laleczki, pierścioneczki itp. No, to teraz już wiesz czemu to robią. Nie mają wyjścia, ręce trzeba czymś zająć, a nadmiar energii w coś wypuścić.
Istnieją na tym świecie uparte kobiety, których zawołaniem rodowym jest "ja go zmienię". Daj sobie spokój, sister. Nie zmienisz. Możesz zmienić jedynie jednego faceta na innego, ale proszę cię, wybieraj mądrze i nie rzucaj się jak wygłodniała hiena, na wszystko co nie ucieknie przed tobą na drzewo, i posiada adres. Jesteś kobietą. Fajny seks możesz mieć nawet po 80-tce, to tylko kwestia ilości lubrykantów.
Można oczywiście próbować uczyć starego psa nowych sztuczek...! Tylko czy chce nam się aż tak męczyć?
Popatrzymy na Magdę, która właśnie postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Zresztą, postanowiła nie ograniczać się jedynie do rąk, była gotowa do oddania wszelkich członków i zakamarków swojego ciała, żeby tylko coś wreszcie zaczęło się dziać w sypialni. Pragnęła żeby to było coś ekscytującego, bo obecnie sytuacja stanęła na nędznych dłużyznach, które nie prowadziły do wyczekiwanego finału, a skręcały na manowce skurczy, bóli głowy, albo czegoś ciekawego w TV, co natychmiast trzeba było obejrzeć. Czas na dobrą zmianę!
-Marek! Kiedy ostatni raz się kochaliśmy?
- Madziu..., co znowu za głupoty czytasz?
- Słuchaj, spróbujmy czegoś nowego...tutaj piszą, że seks tantryczny, scala ze sobą związki...
- mmmm...brzmi nieciekawie...
- Posłuchaj, w tej gazecie jest napisane, że :"Tantra zajmuje się głównie uwalnianiem energii psychofizycznej – mocy zwiniętego węża kundalini, który znajduje się u podstawy kręgosłupa"**
- Mojego węża nie trzeba uwalniać. W razie potrzeby uwalnia się sam!
- Taaaa....posłuchaj! "Seks tantryczny stawia nacisk na przeżycia duchowe oraz na bliskość partnera; polega to na tym, by maksymalnie wydłużyć zbliżenie"
- hm...wydłużyć?a o jaką długość tu chodzi? wiesz, o 6.00 muszę wstać!
- nie martw się, jeśli zaczniemy teraz to będziemy mieć sporo czasu
- Teraz??? Przed kolacją?
- Po kolacji nie masz energii nawet na to, żeby zanieść talerz do kuchni...
- Dobrze, już dobrze...a jak to ma wyglądać?
- Chodzi o to, żeby maksymalnie wydłużyć grę wstępną. O!"Każdy pocałunek, dotyk, spojrzenie mają znaczenie. Seks tantryczny zakłada, że powstrzymywanie się przed szczytowaniem w przypadku mężczyzny pozwala mu zachować więcej energii, którą może on spożytkować podczas gry wstępnej, dając partnerce maksimum rozkoszy jeszcze bez stosunku."**
- Hm...
- No, spróbujmy,...mamy pieścić się nawzajem zaczynając od głowy, aż do stóp. Wiesz...możemy się pieścić, podgryzać, całować, dmuchać, lizać...będzie fajnie!
- Mam ci dmuchać w usta?
- Chodzi o delikatne dmuchnięcie, a nie natychmiastowe spowodowanie rozedmy płuc, idioto! I zanim dojdziesz do ust, to po drodze masz inne części, którymi też masz się zająć!- Dobra, a możesz tę gazetę gdzieś położyć, żebym mógł zerkać...
- Nie chodzi o to żebyś bez przerwy gapił się w słowo pisane, masz skupić się na mnie..zobacz to łatwe do zapamiętania. Idziemy od głów do stóp....mówimy sobie komplementy i pieścimy się nawzajem.
- A ile to ma trwać?
- Tyle, ile potrzeba! Ale najpierw musimy się zrelaksować. Połóż się tu koło mnie, zamknij oczy, i oddychaj głęboko....cztery głębokie wdechy i wydechy, żeby oczyścić myśli...
.....
-Hej! Ty chrapiesz!
- Nie, nie...tylko tak się jakoś głęboko zrelaksowałem..i tak jakoś...
- Zaczynamy pieszczoty. Idziemy pomału od głowy w dół, patrzymy sobie w oczy i mówimy do partnera coś seksownego...Jesteś piękny.
- Jestem piękny?!
- Ty masz mówić do mnie!
- Że jestem piękny?
- Na miłość boską, że ja jestem piękna. Masz mnie komplementować i pieścić!!
- Dobrze, dobrze...rozumiem już o co chodzi...możemy zaczynać?
- Jesteś super facetem...masz takie piękne zielone oczy...
- Zielone?
- Zielonkawe...i skup się na mnie!
- Jesteś super kobietą, masz takie piękne brązowe oczy...i te..te..
- Nie powtarzaj po mnie! Wymyśl coś sam... na dodatek ja jestem na twoich oczach, a ty przesunąłeś się do moich piersi.. Czy ty myślisz, że kobieta składa się tylko z piersi i waginy?.A gdzie nos, usta, szyja, uszy, kark?
- To wszystko też trzeba komplementować? To będzie trwało wieki...ok, ok..masz piękne usta, masz piękne, uszy, masz piękną szyję...twoje piersi...są..są..
- Pomału...wróć! Kiedy mówisz o moich uszach to zacznij je delikatnie pieścić..
- Ale ty mi nie pieść uszu, bo wtedy mam wrażenie, że to jakiś zabłąkany skorek skrada mi się do ucha...
--Dobrze, ucha nie...masz usta, które chce się całować..kochany..
- Mam cię teraz całować?
- Och, nie gadaj tylko działaj!
- Ale mówiłaś, że mam komplementować...
- Powiedz coś miłego o moich ustach, dotknij ich, pocałuj delikatnie
- Masz ładne usta
- Mówisz to bez żadnych uczuć!
- To może lepiej dmuchnę?
.....(po 10 minutach)
- Czy w cipkę tez mam ci dmuchać?
- Coś ty powiedział???!! W jaką cipkę??!! W jaką cipkę troglodyto zacofany! Cipki to są w rosole! W seksie tantrycznym nie ma żadnych cipek! To są drogocenne wrota, złoty lotos, albo kwiat piwonii...
- A ja co niby mam?
- Jadeitową różdżkę, berło światła albo jaspisową łodygę!
- Ja-de-co? Zresztą nieważne. W moim przypadku możesz spokojnie wykreślić różdżkę i łodygę. Może być berło...Co cię tak śmieszy? To mam dmuchać w te drogocenne wierzeje?
- Nie bądź chamem! Wierzeje...twoja była to miała wierzeje, na dodatek ciągle szeroko otwarte..koń z bryczką i dwa zastępy piechurów z bagnetami by się zmieściły!! I kolubryna!
- To co mam mówić ?
- Niech będzie kwiat piwonii..
- Bo już taka jesienna?....dobrze, dobrze, pokój. To wolno mi dotykać kwiatu lotosu, i tych tam chwastów, czy mam tylko obrabiać miedzę dookoła?
- A możesz użyć języka w innym celu niż tylko głupie gadanie?
- Wiesz co? Potrenujemy sobie te pieszczoty następnym razem, bo robisz się nerwowa, a mieliśmy się odprężyć. Spróbujmy może dojść do finału. Są tam jakieś ciekawe pozycje?
- Są...o, tu...rozszczepianie bambusa!
- Że co?...Kto ma kogo rozszczepiać?
- Zachowujesz się jak truteń! A twoja duchowość jest na poziomie pantofelka!
Sam sobie przeczytaj!
- Ok... kobieta ..na plecach..mmm...ok...druga noga...acha,acha...przesuwa kolano...przechylając nogę partnerki...bla bla bla...punkt g...masaż stóp...stymulować...dotykać piersi...taaa...acha...
A możesz mi to jakoś rozrysować? Bo tutaj nie ma żadnej ilustracji...lewa noga tutaj..a prawa. Au!
-
- Kopnąłeś mnie w brodę!
- Przepraszam...naderwałem chyba ścięgno.Wiesz co? Pokaż tą gazetę...ja coś wybiorę.O! Nosorożec! To mi się podoba..
- Jasne, zauważ, że znajduje się w rozdziale - dla małej jadeitowej różdżki.
- A, to lepiej nie. To może być dla ciebie niebezpieczne.
- Wątpię. Dawaj śmiało...No! Nie krępuj się! Wyciągaj berło! Brama otwarta!
- Nie, lepiej nie..
- Mówię, dawaj!! Dawaj tego nosorożca bo cię palnę!
- A może coś innego...
- Wiesz co? Ja już chyba dość tej gimnastyki na dzisiaj. Idę pod prysznic!
- A to może ja się położę, a ty zrobisz ze mą co chcesz?
- ???! Teraz to już z pewnością idę pod prysznic..
- To może chociaż potrząśniesz mi berłem?
- Bujaj odwłok!
"Z kursu nie zepchną nas, idziemy prosto! Niech mówią nam co chcą, niech śmieją się i drwią. Łamiemy szyfry chmur!Strzelaj w nieboskłon, (siostro)! "
Przy zbieraniu doświadczeń do napisania tego postu, nie został skrzywdzony żaden osobnik płci męskiej, ani też żaden nie został pozostawiony bez pomocy w potrzebie. Żadne schody nie zostały uszkodzone. Tekst był sponsorowany przez dwa melony.
Pieprzu
Ja jestem James, James Lovelock...
gorący jak jądro, lekki jak obłok
**https://kobieta.wp.pl/czym-jest-seks-tantryczny-5982754152297601a










