
Po co człowiekowi pies?
Kupując pierwszego czworonoga kupujemy sobie zazwyczaj nasze wyobrażenie o posiadaniu psa. Wspaniałe i długie spacery, zabawy na świeżym powietrzu, ciepły kłębek u naszych stóp zapatrzony w nas jak w obraz, posłuszny na każde skinienie. Terefere!Taka sama bujda jak z posiadaniem dzieci.
-Będziemy mieć dzidziusia- zawiadamiamy naszego oblubieńca.
-Cudownie! To najpiękniejsza wiadomość, jaką kiedykolwiek usłyszałem! –Odpowiada zachwycony kontynuator gatunku, też uwiedziony podstępną wizją różowego bobaska siedzącego w rajcownych śpioszkach na kanapie i ćwierkającego do nas słodkie guu guuu.
Jaka jest prawda?
Nasze mieszkanie przestaje być słodkim miejscem dla dwojga, my z eleganckiej kobiety popijającej spokojnie kawę przy oglądaniu ulubionego serialu przeistaczamy się w całodobową mleczarnię, niewyspaną, wściekłą, która na dodatek może wbić się jedynie w ciuch przypominający namiot. Słodki bobasek okazuje się wiecznie zaślinionym i zasikanym wrzaskulcem a nasz kochany mąż bezdusznym potworem, wkładającym sobie zatyczki do uszu albo zamykającym się we własnej sypialni z poduchami na uszach. I w nocnej, samotnej godzinie nachodzą nas mordercze myśli, o które wczesniej sami siebie nie podejrzewaliśmy ponieważ zawsze byliśmy krynicą spokoju wszelkiego.
– Zamilknij albo zmiotę cię z tego świata tak szybko jak cię na niego sprowadziłam- mamroczemy pod nosem.
Stajemy nad łóżeczkiem, a za naszymi plecami ustawiają się wszyscy najwięksi mordercy psychopaci świata, łącznie z Hannibalem Lecterem i Tedem Bundy. I wystarczy jeden uśmiech malucha, a cała ta wataha zmyka jak niepyszna a my tulimy maleństwo i wiemy już, że nieważne ile nocy nie prześpimy, w ile kreacji się nie zmieścimy i ile ominie nas fajnych rzeczy, bo najważniejszy jest on.
Dokładnie tak samo bywa z posiadaniem psa. Przynosimy toto do domu i pląsamy dookoła zachwyceni, wyobrażając już sobie wspólne zabawy na śniegu, to jacy będziemy dumni z wyjątkowego posłuszeństwa i inteligencji naszego psa, a jaki będzie piękny, a jaki wspaniały, i ile razy mądrzejszy od głupiego Fafika sąsiadów.
Co dostajemy naprawdę?
Zimnym rankiem budzi nas popiskiwanie. Wstajemy i tuż przy łóżku wdeptujemy bosą stopą w kupę wielkości żaglowca.Wiuuuuuuuuuu! Na ślizgu docieramy do kuchni po najbliższą suchą ścierkę i papier toaletowy. Niestety, nie ma lekko i w kuchni zastajemy istne pobojowisko składające się z przewróconego kubła na śmieci, opakowania po maśle malowniczo przylegającego do kafelków, a na tym wszystkim resztki jedzenia, popiołu, petów i mnóstwo bliżej niezidentyfikowanych przedmiotów niewiadomego pochodzenia. Wszędzie widzimy rozdeptaną psią kupę, nawet na naszych najlepszych butach, których przez roztargnienie wieczorem nie schowaliśmy.
W tym czasie budzi się nasz mąż i zaczyna krzyczeć, że po ciemku wdepnął w coś mokrego. Syn, którego normalnie nie da się zwlec z łóżka przed 9.00 też już jest na nogach i natychmiast staje się głodny. Dziecko ryczy, mąż krzyczy, pies schował się pod łózko a ty z żądzą mordu biegasz pomiędzy nimi wszystkimi zastanawiając się – PO CO MI Był TEN PIES?
I bierzesz śmierdziucha na ręce zastanawiając się nad jakąś wymyślną torturą, a on wtula się w ciebie z tak wielkim zaufaniem, że nieważne ile razy powtórzysz ten poranny scenariusz pies i tak z wami zostanie.
Można oczywiście ułatwić sobie sprawę z psem i wcześniej poddać się pewnemu testowi. Oto, co proponuję:
Nazbieraj psich kupek do woreczka, przynieś do domu i rozmaż dokładnie po puszystej wykładzinie, wetrzyj dobrze w fugi w kafelkach na podłodze i ścianach. Warto też zrobić mały rozbryzg ( np. za pomocą łyżeczki) po drzwiach i oknach. W większe kawałki kupki włóż swoje ulubione papucie, łańcuszek i smycz psa oraz klapki męża, a także kurtkę z wieszaka w przedpokoju. A potem pozwól temu wszystkiemu nieco zaschnąć i...bierz się do roboty. Jeśli dasz radę sprzątnąć wszystko bez bluzgania dookoła i po tym wszystkim nadal będziesz chciał mieć psa to gratuluję- naprawdę się nadajesz na jego właściciela!
Dla przyszłych właścicieli bokserów proponuję test dodatkowy - rozmazanie białka kurzego po ciuchach, zasłonach, firankach, suficie, obrazach, dekoracjach wszelkich i ubraniach - szczególnie tych czarnych. Kto miał boksera - wie o czym mówię!
Niestety nie podejmuje się stworzenia testu na posiadacza dziecka. Ale nie wierzcie reklamom!
A na zdjęciu szanowne stado - Klusek i Talon.



