Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

wtorek, 13 maja 2014

To ko­bieta wy­biera mężczyznę, który ją wybierze czyli czy możesz mi dmuchnąć w gwizdek?




Męże - część trzecia. W dzisiejszym odcinku zajmiemy się dość powszechnie występującym Mężczyzną Maniana, Opojem Wędrownym i Ohydkiem Zdrajczym. 

Poprzednie typy:

Mężczyzna Maniana:

rząd: ślepuchowate bimbasie
zawołanie: "zrobię to jutro"
jadowitość: 0-5
zdradliwość: 0-5

Jak rozpoznać: 

Nie ma chyba na świecie mężczyzny, który pozbawiony jest zupełnie pierwiastka Męża Maniana. Zagnieździł się mocno w rodzaju męskim i jest prawie nie do wykorzenienia. Mężczyzna Maniana ma zawsze czas na zrobienie tego o co go prosisz, z tym, że jest to jego własny czas, czas samodzielnie określony i wybrany. Mężczyzna Maniana może doskonale egzystować w sąsiedztwie rozpełzającego się po kuchni śmiecia, niedziałających żarówek, niedomalowanego sufitu, kulawego fotela. On wie co jest do zrobienia, czeka tylko na ten odpowiedni moment żeby zaskoczyć. 

Plusy: Nieznane

Minusy: Szlag Cię trafia!

Postępowanie:


Można wziąć go na przeczekanie. Ktoś w końcu musi ustąpić. Jeśli jednak Mąż Maniana wgryzł się głęboko w trzewia Twojego lubego, prędzej uschniesz lub pokryjesz się pleśnią  niż doczekasz się działania. 

Jedna z moich znajomych nie mogła doprosić się swojego męża o zamocowanie żyrandola. Mieszkali w mocno już ponurym pokoju, a ona do czytania w wygodnym fotelu używała latarki - czołówki. W końcu nie wytrzymała, rąbnęła żyrandol na stół, pomiędzy sałatki, zupę i drugie danie. Mąż zauważył, przesunął ogromne ustrojstwo w lewo i spokojnie zjadł obiad. Mieszkali z żyrandolem na stole przez pół roku, aż do wizyty teścia, który załatwił sprawę w dziesięć minut. 

U mojego własnego męża, cecha Maniana oczywiście także występuje. Ponieważ jednak ma on w sobie cechy męża Supermana, Maniana zmusza go do kłamstwa, a mianowicie, do rzucania w eter niejakich "niedasiów". Żyrandola NIE DA SIĘ przykręcić, fotela NIE DA SIĘ naprawić, ściany NIE DA SIĘ pomalować itp. itd. Nie dało się na ten przykład przykręcić uchwytu na ręczniki w łazience, ponieważ kafelki by popękały, tynk się obsypał, a uchwyt w żadnym razie by się tam nie utrzymał. Pod nieobecność męża odwiedził mnie kolega, który nie miał pojęcia, jak trudnym zadaniem jest zamocowanie tego cholernego uchwytu leżącego na stole i wołającego o ratunek. Dlatego złapał za wiertarkę i załatwił sprawę w trzy minuty, narażając się na obrazę majestatu i pretensje po wsze czasy. Uchwyt wytrzymał 15 lat, aż do zmiany mieszkania.




Opój Wędrowny:

rząd: ożarte
zawołanie: "bzzz..eee...uuuu"
jadowitość: 0-5
zdradliwość: 0-5
Uwaga! : Najbardziej niebezpieczny podtyp: opój wędrujący - żądlący (bije)

Jak rozpoznać: 

Opój Wędrowny jest podtypem zwykłego opoja, który po skonsumowaniu nadmiernej ilości napojów wysokoprocentowych, wali się na łóżko i chrapie, ewentualnie - awanturuje się, wali się na łóżko i chrapie. Wędrowny, jak sama nazwa wskazuje, nigdy nie kończy tam gdzie zaczął. 

Jeden z mężów tego typu, zniknął na własnym weselu, wyszedł się tylko przewietrzyć i został odnaleziony 6 dni później w Krakowie, oddalonym od sali weselnej jakieś 80 km. Nadal był pod krawatem, niestety w wirze szalonej wycieczki krajoznawczej zgubił gdzieś spodnie i buty. Pewnie Smok Wawelski mu buchnął. 

Znajomy na poważnym stanowisku zaczął w Katowicach, a po tygodniu musiał wziąć urlop bo znad  morza nie wraca się w mgnieniu oka. 

No, i jeszcze jeden, którego poznałam osobiście. Bawiliśmy się wspólnie na weselu znajomych w górach, w nocy zniknął, a po dwóch tygodniach zobaczyłam go w tym samym garniaku, kiedy opuszczał progi ponurego baru piwnego, tuż obok mojego domu, w towarzystwie bezzębnych, i nieco już zużytych babć Koryntu. Dla niego zabawa jeszcze się nie skończyła, a w tym czasie małżonka prasowała już żałobną garderobę. 

Plusy: Nieznane

Minusy: Obgryzione do krwi paznokcie, wyrwane włosy, nerwica w poważnym stadium, wieczne oczekiwanie i pranie, duuuużo prania. 

Postępowanie:

RUN FORREST, RUN!!!!!




Ohydek Zdrajczy:

rząd: przywry rogate i czarusie bagienne
zawołanie: To nie tak jak myślisz!
jadowitość: 0-5
zdradliwość:5+

Jak rozpoznać: 

Ohydki zdrajcze dzielą się na te jadowite i te spokojniejsze. Opcja jadowita wyżywa się na żonie, porównując ja z każdą napotkaną, zobaczoną, usłyszaną czy wymyśloną kobietą. "Zobacz jak Krycha super wygląda. Czemu ty nie kupisz sobie takiej sukienki?". Patrz, jakie ta Młynarska ma piersi! - ona chyba starsza od Ciebie? - tu znaczące spojrzenie na zużyty biust żony. Typ ten często warczy na swoją drugą połowę, jednocześnie będąc uroczym czarusiem dla każdej obcej baby. To ten facet, którego 5 minut wcześniej słyszałaś, jak  kłócił się z żoną nie przebierając w słowach, a teraz pochyla się nad twoją dłonią w windzie i wykonując cmok - nonsens, szepcze nieco zagłuszając szloch żony niosący się przez korytarze bloku - "Witam sąsiadeczkę, a gdzie to się taka piękność wybiera? Może wspólnie na kawkę wpadniemy?" 
Brrrrrr....kawka tylko z arszenikiem!

Część Ohydków działa bardziej podstępnie. Żona nawet nie jest świadoma, że stała się tą trzecią w związku. Najczęściej tylko ona, bo część bezczelnych Ohydków potrafi przyprowadzać swoje nałożnice na imprezy, wyjazdy, spotkania, na które prawowita małżonka przyjść nie mogła. Robi się kwas. Powiedzieć jej? Nic jej nie mówić? Jak traktować ten dodatkowy bonus? Kiedy w końcu sprawa się rypnie, żona ma pretensje do wszystkich, a najbardziej do znajomych. 

Niestety, Ohydkiem Zdrajczym może stać się każdy mężczyzna, bez względu na wiek, zapatrywania polityczne, religię czy urodę. Spotykasz się z ludźmi od 20-stu lat, twierdzisz, że tak bardzo się kochają, tak wspaniale do siebie pasują...a tu nagle trach. Okazuje się, że on ma kochankę, dwoje dzieci na boku, ona szaleje, towarzystwo pozostaje w osłupieniu. 
Znacie? Z pewnością każdy zna chociaz dwie takie historie. 


Plusy: możesz podążać tą samą drogą, zmieniając kochanków jak rękawiczki.

Minusy: dramatyczne sytuacje, niekończące się rozmowy i "spróbujmy jeszcze raz", choroby weneryczne, współczujące spojrzenia przyjaciółek.

Postępowanie:

Ja jednak bym nie wierzyła. Jeśli ktoś przekroczy granicę raz, to pewnie przekroczy ją i drugi raz. Jest szansa, że twój facet zaprzestanie wrogiej działalności, kiedy wreszcie poważnie zachoruje lub po prostu się zestarzeje. Wtedy wróci na stałe. Tylko czy warto czekać tak długo?

Znaleźliście coś znajomego? A w następnej części - Przywra opiekuńcza,  Książe Lulejko i Wielki Nieobecny.

Wieprzu, w pakowaniu.
(a tak wyglądam kiedy dmucham w gwizdek, niektórzy uważają, że przypominam wtedy Alfa)


Pewnie powinnam napisać skąd się wziął ten gwizdek w tytule. Otóż od paru dni chodzi za mną utwór Cezika "Wzniosłe treści obcych pieśni. Dmuchanie w gwizdek też tam jest:))))
Czy możesz mi dmuchnąć w gwizdek? Daj mi znać. Pokażę ci jak to zrobić, jak to zrobić. Czas powoli zaczynać. Składasz usta w małą trabkę, podchodzisz blisko. Czy możesz mi dmuchnąć w gwizdek?
To tak od drugiej minuty utworu:)))

50 komentarzy:

  1. Wyglądasz przecudnie :D
    W przeciwieństwie do tych ohydków i opijusów wstrętnych :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auroro - Nooo...na tym zdjęciu słabo widać, że przy gwizdaniu zwija mi się nos. Chyba mam za mało skóry, czy co?

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Mamma Mio - ja się kompletnie do wielbienia nie nadaję, strasznie śmiecę, jestem leniwa i wyciskam pastę z tubki, chwytając ją zawsze w środku. Masakra!

      Usuń
    2. jeszcze bardziej wielbiem zatem ;)

      Usuń
  3. Z wiekiem zwalczyłem w sobie pierwiastek typu 2, ale bywało, oj, bywało :P
    PS. Zacny cykl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylu - uffff! A Maniany to Ty tam czasem u siebie nie widzisz?:)

      Usuń
    2. Maniana mam na drugie :D

      Usuń
  4. a to dmuchanie w gwizdek to u ciebie czynnosc tak czesto wystepujaca? macie w domu taki system komunikacji? =)
    Co do ohydków zdrajczych typu "calowanie w raczke sasiadeczki", to jednego nie potrafie zrozumiec: mimo ze wszystkie baby wokolo doskonale wiedza jak dziala, to jednak zawsze sie jakas kolejna na jego lep przykleji. Brrr.
    Natomiast pierwiastek Maniana zauwazam, niestety, tez troche u mnie... tak troszeczke, niekiedy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diable - wyjaśniłam już pod spodem skąd się wziął ten gwizdek:) Maniana jest powszechna, bez względu na płeć. To takie luuuudzkie!

      Usuń
  5. Hm... mężowie, jak widać, potrafią być bardzo różni, kwadratowi i podłużni, ale typy poszczególne coś jednak łączy. Jaki by typ nie był, zawsze jest to osobnik zasługujący na pogardę, względnie potępienie, względnie politowanie, względnie coś tam jeszcze w podobnym guście. Całkiem słusznie, całkiem słusznie! Mężczyzna również o tym wie, dlatego świadom swojej beznadziejności, o której słyszy codziennie, zostaje ohydkiem zdrajczym, a jak nie umie oczarować kobiety, to opojem wędrownym, a jeśli jest dupą wołową i nie ma kasy, to zostaje którymś z typów zalegająco-otępiałych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochany Ove, na uśmiech, uśmiech - nigdy na pogardę:) Nie ma ludzi bez wad, a ja się z wad, a nie z ludzi natrząsam:) W podobny sposób pisałabym o cechach kobiet. (zresztą już przeciez trochę o tych płaszczkach, męczysławach, bluszczach i tym podobnych napisałam - umieszczając tam również siebie).

      Usuń
    2. A to mnie uspokoiłaś, Kochana Pieprzu :)
      Uśmiech za uśmiech.
      Wczoraj w radiu usłyszałem taki żart:
      Mąż na pewno zrobi to, co ma do zrobienia. Żona nie musi mu o tym przypominać co pół roku :)

      Usuń
  6. i teraz słucham w kółko piosenki wu-ef-isty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - to tak jak ja:) i dmucham w gwizdek:)

      Usuń
  7. No i tak jak przypuszczałam... mam chłopa Maniana., niemal stuprocentowego, z niewielką domieszką Wyraka, Macho Burro i Biznesmena z bożej łaski. Od czasu do czasu, na szczęście-nieszczęście rzadko objawiają się w nim też Pan Kierownik i Supermen:)

    Matko kochano, w co ja wdepłam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i a propos małżonków:) uwielbiam rysunki męża Twego... oraz nieliczne obrazy jakie oko moje ujrzało:)

      Usuń
    2. Nika:) człowiek to składak, wiele w nim różnych cech. Nie martw się, każda z nas tak ma! Zresztą, inaczej byłoby nuuuuudno!
      Mój mąż został połechtany, kłania się nisko i dziękuje.

      Usuń
  8. To przenikliwe oko! Ten zmysł obserwacyjny! Ta umiejętność skondensowania ludzkich cech! To ostre pióro, spiłowane racice i zakręcony świński ogonek! Twoje teksty poznam wszędzie i z zamkniętymi oczami :** Podobnież jak wspaniałe rysunki nadwornego Artysty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skorpion - przyznaj się, czego chcesz?:))))

      Usuń
    2. Golonki i seksu! ;) Grupowego! :P

      Usuń
    3. Mam szynkę włoską w plastrach, co powiesz na wspólne nacieranie?

      Usuń
    4. Bida z nędzą, przezroczyste plastry na falbanki. Może mnie nacieraniem zwabisz - a czym? Musztardą?

      Usuń
  9. Pieprzu! Olaboga!
    Jakbyśmy jako gatunek zębami nie zgrzytali to trafne to wszystko... ;)
    Medal ma jednak dwie strony i zamyśliłem się nad rodzajami płci Waszej osobistej :) Wesoło by było również, oj wesoło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, Radku - trochę już tego było, z cyklu - rośliny trujące. Tylko wspomnienia są zawsze bez wad...jampapampapam...czy jakos tak to szło")

      Usuń
  10. Uwielbiam Cię, uwielbiam! I czekam na Tym Nieobecny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A! Mam Cię pani M.! (Twój blog tez mi gdzieś zniknął). Wielki Nieobecny...to już wiem wszystko:))) Pozdrawiam serdecznie i dodaję otuchy!

      Usuń
  11. Oj, Wieprzu, jak zwykle nas kokietujesz. Ani śladu Alfa.
    Cudnie jest i ...ryjek w gwizdek!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. errato - słabo widać Alfa na tym zdjęciu, ale mój mąż twierdzi, że mam za mało skóry na twarzy i dlatego zagwizdanie kiepsko mi wychodzi., no i ten nos...no mówię Ci! Uwierz!

      Usuń
  12. Tak, tak, jest w mym ślubnym nieco Maniany. (Skoro mówię, że to zrobię, to przecież zrobię. Nie musisz mi o tym przypominać co pół roku). Ale ponieważ jam kobieta Kierowniczka, więc czekać mi się nie chce. Sama przyklejam klejem montażowym oderwane (przez dzieci) framugi, sama składam meble, smaruję zawiasy i takie tam. Poza Manianą mąż ma wybitnie mało wad, a prokreacyjnie zacny, więc nie narzekam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moe - no, to brawo dla Ciebie za bycie bohaterem we własnym domu:)

      Usuń
  13. Boskie! :D Jak i poprzednie części.
    W moim mężczyźnie odnalazłam cechy aż kilku opisanych przez Cię typów. Na szczęście tych najgorszych (dla mnie) jak dotąd nie zauważyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mitenki - bądz czujna, jako i ja jestem!:) (nigdy nie wiadomo co się wykluje)

      Usuń
  14. Maniana! Wlasnie skonczylam zalepiac gipsem dziury w scianie. Dla wiekszego dramatyzmu, z niemowleciem w reku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kaczko, większość to Maniana:))) Ale ja też jestem męskim typem, bo maniana to moje drugie imię:)))

      Usuń
  15. Pani kochana, maniana, uwielbiam Cię :) wciąż czekam na typ który objawisz i będzie pasował do Paddy'ego

    kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margarithes:)))) To ja panią uwielbiam, droga Pani! Od dawna i nieodwołalnie, chociaż musze się do [Pani wspinać po bardzo stromych schodach, z nizin mojego rechotu, ku wyżynom poezji. Słuchaj? Może ty go sobie sama wystrugałaś, i dlatego on taki bez skazy?

      Usuń
  16. Uroczy gwizdkowy ryjeczek:):) Co do mężów... moi dwaj poprzedni to takie składanki... a ten obecny? Dobrze przemyślany, obejrzany, przetestowany i na razie sprawdza się tzn- prawie nie ma cech tych opisanych:)

    OdpowiedzUsuń
  17. O ja nie mogę...ujrzałam punkt opisujący od-niedawna-już-nie-mojego ostatniego.
    Typ numer trzy.
    Wyleciał na zbity pysk przy pierwszych objawach, zanim zdążył skrzydełka rozwinąć do opisanego poziomu.

    Poczytam dalsze części w poszukiwaniu mojego pierwszego męża.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wspaniałe opisy, a to zacięcie naukowe do pogrupowania wszystkich typów godne Einsteina!
    Ale nie zapytam, czy nazwiesz któryś typ swoim nazwiskiem bądź imieniem, bo bym się chyba naraziła! :)))

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja mam póki co dość dobrze sprawdzający się sposób na "nie da się". Jakoże miałżonek mój ma aspiracje do supermena i cierpi na przerost ambicji to na jego "nie da się" wystarczy zupełnie spokojnie i łagodnie nadmienić coś w stylu: "dobrze, Kochanie, to zostaw to. Jutro poproszę Krzyśka, napewno mi pomoże" ... W pięć minut mam wszystko zrobione, załatwione i podane na srebrnej tacy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojemu zazwyczaj nic nie wychodzi i wtedy wolamy pana Grzesia :-) na szczęście dużo nie bierze. Ale tak poważnie mówiąc to wolę męża nietechnicznego niz zdrajciucha

      Usuń
  20. zabiłabym tego typa od zyrandola, zyrandolem właśnie...
    chociaż sama cierpliwie czekam na zamontowanie zarówki w kuchni już trzeci tydzień a w łazience, zaróweczki nad lustrem prawie rok:), bo przeciez jest jasno, inna swieci ...

    OdpowiedzUsuń
  21. Pani to ma teksty... :))) Szczerze, to od pierwszej wizyty boję się tu zaglądać, ponieważ nie na mój poziom wrażliwości. I znowu - Męża mam złotego, choć Japończyka, jednak opisy czytałam na bezdechu. Dla rozładowania atmosfery i w nawiązaniu do jednego z nich: "Kiedy mężczyzna mówi, że coś naprawi, znaczy, że to zrobi. Nie trzeba mu o tym przypominać co pół roku."
    - Z pozdrowieniami :) I biorę się za zaległą lekturę, do odważnych świat należy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i pokarało mnie za ominięcie komentarzy. Przepraszam za dubel (Pan Ove).

      Usuń
    2. :)) Droga N., spełniłaś zatem moje marzenia z okresu wczesnego nastolactwa, żeby posiadać męża Japończyka. (Skorpion może zaświadczyć bo miesiąc temu spowiadałyśmy się u niej z marzeń). Mnie się nie udało i musiałam zmienić plany. Poczytam natomiast chętnie o tym, co mnie ominęło:)))) Pozdrawiam

      Usuń
  22. No i żem sie doczkała! (nie, nie bekła cicho, doczekała, to gwara pogórzańska dla niewtajemniczonych, hie hie...). Mój eks wyszedł po papierosy na przyjęciu z okazji 15 rocznicy ślubu i wrócił rano.
    I niech mu gwiazdka pomyślności!
    Gdyby tylko walił się na łóżko, to bym pewnie tkwiła przycupnięta z boku do tej pory i urządzała kolejne kretyńskie rocznice dla teściów :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Mamarzyniu, co było a nie jest... i takie tam...:))))

      Usuń