Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

środa, 26 października 2016

A mnie się marzy kurna chata czyli o zderzeniu marzeń z rzeczywistością.



Z marzeniami kochana powinnaś być ostrożna....

Marzenie pierwsze - Domek na za  odludziu.


Każdy ma marzenia. Z wiekiem, mieszkając na osiedlach wciśniętych pomiędzy ruchliwe ulice, przemieszczając się po zatłoczonych chodnikach, zaczynamy marzyć o maleńkim domku na odludziu. Marzymy o tym, jak w spokoju będziemy konsumowali organiczne, zarobaczone warzywa i owoce, jak to łosze będą nam się łasić pod parapetem, a cietrzew nam się na trawie zacietrzewi o poranku. 

Przyznam, że i mnie jest w stanie pociągnąć taka wizja braku pana Zdzicha z piłą mechaniczną za oknem, lub też zamiana pana Zdzicha na dziką lochę z małymi, co to przyszła o poranku żreć mi z ręki. Pan Zdzichu z ręki żreć nie chce, chociaż gdyby przestał odtwarzać kasety Disco Polo z lat 90 tych, zgodziłabym się na dzielenie z nim obiadu a, nasze relacje mogłyby ulec znaczącej poprawie.

No, ale zostawmy pana sąsiada, z jego ulubioną zabawką i skupmy się na marzeniach. Ja i wiejskie odludzie.Widzę oczyma wyobraźni,  jak wczesnym rankiem w leciutkim peniuarku wymykam się z drewnianej, obżartej przez korniki, oblepionej mchem chałupy, i z radością  spijam rosę z gołego łona natury. W jednej ręce trzymam filiżankę z parującą kawą, a drugą wsypuję ziarno wprost do dzióbków  prosiąt, albo doję moimi dwoma smukłymi palcami jakiegoś nierozbudzonego jeszcze leghorna. Potem zzuwam przezroczyste giezło i rzucam się nagutka w chłodną, krystaliczną toń pobliskiego stawu, nieporośniętego rzęsą, pozwalając moim piersiom, jak dwóm różowym bojom utrzymywać mnie na powierzchni niby tej lilii bagiennej. Cudowna wizja...

A jednak coś mnie powstrzymuje żeby rzucić moje wielkomiejskie życie. 

Wiek? 


Wydawać by się mogło, że domek na odludziu jest idealnym miejscem dla ludzi młodych. których jednym z hobby jest uprawianie dzikiego, okraszonego jękami i wrzaskami, nieokiełznanego seksu. (coś sobie nawet przypominam, jak przez mgłę) ; dla ludzi, którzy bez żalu zrekompensują sobie brak chleba na kolację wielogodzinną sesją seksu tantrycznego w pozycji zwisającej. No, ale jeśli się powiedziało aaaaa, to z pewnością przyjdzie i czas na beeeee, i jeśli się rąbało to z pewnością wióry leciały. W skrócie, pewnego dnia ktoś wpadnie na pomysł posiadania potomstwa. 

A my w głuszy!

Dowóz każdego dziecka do szkoły, na dodatkowe zajęcia, na imieniny koleżanki, na szkolną dyskotekę - zabije w tobie radość obcowania z przyrodą. Wkrótce zaczniesz strzelać do kaczek, i może nawet odejdziesz z dostawcą pizzy, bo będzie ci się wydawało, że jego życie to pasmo przygód...Mam znajomą, która uciekła z listonoszem. Szkoda bo to był bardzo fajny listonosz.

Strach?

Powiedzmy jednak, że przetrwaliście i dobrnęliście do starości, lub też postanowiliście przenieść się na łono przyrody, zanim przeniesiecie się na łono Abrahama. Witamy w piekle!
Po pięćdziesiątce domek na odludziu zacznie być pułapką. Wystarczy, że wysiądzie samochód i jesteś uziemiony, Kiedyś mogłeś dobiec te 50 metrów do autobusu, teraz po kilku krokach łapiesz powietrze jak ryba wyciągnięta z wody. A tu domek w lesie! Tniesz, rżniesz, piłujesz, a oczy już nie te. Wypadki chodzą po ludziach. A domek w lesie!

Niestety, jest mała szansa, że dobrniesz do najbliższych ludzkich zabudowań, szczególnie jeśli jesteś ranny bo pogryzły cię dotkliwie zaniedbane, niewydojone  leghorny.  A co jeśli do najbliższej apteki jakieś 10 km lasem przez knieje, wiry i wąwozy? Na dzieci nie masz co liczyć, bo i tak dawno uciekły z tych krzorów do miejsca, w którym można się zalogować do Faceboonia, znajomi cierpią na starcze problemy z pamięcią, a sąsiad mieszka dalej niż na odległość wrzasku. Zginiesz marnie, a twój zewłok zbezczeszczą leśne zwierzęta.

Wystrzegaj się kochana domków na odludziu. A jeśli jeszcze ci nie przeszło, to w ramach rozbudzenia twojej wyobraźni, mogę podrzucić kilka dobrych tytułów filmowych...


Marzenie numer dwa - Książe na białym koniu.(znaczy przystojniak z kasą)



Nie szukaj księcia. Po pierwsze, jeśli Twój facet jest przystojny będziesz permanentnie nieszczęśliwa, bo każda inna kobieta będzie chciała spróbować, czy jej też się uda takiego przystojniaka zanęcić. (ja z pewnością bym spróbowała, żeby nie wypaść z formy). Będziesz spędzała godziny na sprawdzaniu bilingów, przetrzepywaniu kieszeni, szukaniu śladów szminki i wwąchiwaniu się w jego włosie, czy też nie zostały tam jakieś zabłąkane Chanele. 

No, chyba, że zamieszkasz z nim w domku na odludziu, i jedyną istotą damską w promieniu 50 km będzie łaciata Mućka. Chociaż i tu radziłabym być ostrożna. Nie, nie chodzi o to, że Mućka zagnie na niego wymię. Po prostu 50 km może okazać się niewystarczającym dystansem, albowiem zawsze może znaleźć się w kniejach jakaś sękata, leśna babuleńka zbierająca chrust. Faceci bywają mało wybredni. (napisałam - bywają) a sękate babuleńki też mają swoje potrzeby. (w razie potrzeby służę tytułami filmów)

Pamiętaj, że Twój facet nie musi być przystojny, ważne żeby się Tobie podobał. Nie szukaj księcia, znajdź sobie drwala i bądź księżniczką na jednorożcu. Niech to jemu się wydaje, że wyhaczył ósmy cud świata, i jego życie powinno polegać jedynie na zapewnieniu cudowi odpowiedniej jakości życia. Nie przesadzaj jednak z zachciankami, bo nawet drwal ma jakieś limity, a chcielibyśmy użyć go także w innym celu niż tylko jednostajne rżnięcie tarcicy. Prawda?


Marzenie trzecie - dalekie kraje.



Po co gdzieś jeździć? W dobie internetu można sobie wszystko obejrzeć siedząc wygodnie w fotelu, pijąc swoją ukochaną kawę z ulubionego kubeczka. Po pierwsze wydasz pieniądze, które powinnaś przeznaczyć na to, żeby być jeszcze piękniejsza, atrakcyjniejsza i wspaniała. Tak wspaniała, żebyś mdlała z rozkoszy na swój własny widok w lustrze. Po drugie, kto to wie co tam złapiesz. Dopadnie cię jakaś przyczajona w arbuzie zemsta Montezumy, nadobnie kąsający twoje uda świerzb, albo chlamydia z paszczą lwa. 

Nigdzie nie jedź, siedź w domu. Obejrzyj Boso Przez Świat, pośmiej się z nagich czarnoskórych prężących swoje dzidy, przeraź się perspektywą jedzenia czegoś co normalnie zabijałaś Prusakolepem, powydymaj usta z pogardą na widok durnych, obcych zwyczajów i pociesz się perspektywą kąpieli pod własnym prysznicem. 

Co robić?

Najlepiej zamieszkać w niedużym mieszkanku, z brzydalem o dobrym sercu, ale na tyle głupim , żebyś mogła nim rządzić bez problemów.  Że już to masz? No, to  pomarz sobie kochana o księciu na białym koniu, domku w Bieszczadach i koniecznie o dalekich podróżach:-) Marzenia są bardzo inspirujące.

Życie jest krótkie, skomplikowane i nikt nie wie, co z nim zrobić. Więc niczego z nim nie rób. Po prostu się, facet, wyluzuj. Przestań się niepotrzebnie zamartwiać. Odpręż się w towarzystwie przyjaciół przy butelce piwa i niezależnie od tego, czy ci się powodzi, czy nie - rób co w swojej mocy, by być wiernym względem siebie i innych. 
Dudeizm.


Buziaczki! Pieprzu.

78 komentarzy:

  1. Wieprzu nadobny, dlaczego chciałaś tak bardzo doić kury? Chcesz o tym porozmawiać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj no, Skorpionie Jadowity w kurzajczej zupie namaczany - to jest moje marzenie, i moja sprawa co będę doić, a komu w dzióbek proso wciskać!

      Usuń
    2. Między palcami znalazłam. U mnie nic się nie marnuje!

      Usuń
    3. a cha cha dziewczęta cóż za strzały))))) żeby nie zagaić szczały ))
      pod względem wszystkich tropów, które poruszyłaś, mieszkam idealnie w punkt bym rzekła ))) ale chce gdzie indziej o buchacha ha

      Usuń
    4. Znaczy daleko od cywilizacji, t.? Fajnie! Nie musisz golić nóg!

      Usuń
  2. zawiedłam się - tyle marzeń szlag trafił...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mama Maminka - no coś ty! Pomarz sobie na ten przykład torbie z Lidla:-) Podobno ludzie się o nie zabijali.

      Usuń
  3. Pieprzu, mnie do niemieszkania na odludziu przekonuje to, ile razy tygodniowo muszę biec w trybie pilnym do sklepu, gdyż znowu czegoś zabrakło... W przypadku usytuowania najbliższego sklepu 20 km od domu, musiałabym zostać maratończykiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps: Popatrz Pieprzu, gdyby tak wzbogacić tytuł Twojego posta o dwa malutkie przecinki, jak by się zmienił sens: A mnie się marzy, kurna, chata.
      Co byłoby o wiele bardziej uniwersalną prawdą... ;-)

      Usuń
    2. Kalino - mnie to się marzy święty spokój i totalne wyluzowanie. Kurna, chata. Z chatą jest dużo roboty. No i kiedy sobie pomyślę o tych wampierzach, utopcach i innej paści, która w takich miejscch mieszka, to jednak - nie. Absolutnie, nie.

      Usuń
  4. Noszszsz kurcze. Ze mną coś nie tak jest, bo rzadko w Twoich fantastycznych wpisach odnajduję swój świat. Tak jest i teraz, bo żadne z marzeń nie jest i nie było moim udziałem .... ech...
    Ale czytając bawiłam się przednio ;-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarny, ale mieszkam na wsi ;-)))), tyle, że mam 500 m do dwóch sklepów, a kilometr do wszystkich;) I to jest mój kompromisowy dom za miastem. Dodam, że ci, co to marzą o domku na wsi niech wezmą pod uwagę mnogość much i innych owadów, myszy pchające się do domu po pierwszym ruchu maszyny żniwnej, całe lato strzały, które odstraszają ptaki z kilku hektarów sadów i okrutny hałas, jakie robią wszelakie rolnicze maszyny co rusz przejeżdżające pod oknami. O ciągle brudnych, bo zapylonych tych oknach litościwie nie wspomnę.Ale widoki mam zajebiste - to fakt.

      Usuń
    2. Zante - to ty masz taką udomowioną i ujarzmioną wieś:-)Mieszkam w takim miejscu w Londynie, niby wieś - A jednak Londyn, niby wieś, a w 20 minut to dojdę nawet do Polskiego Sklepu (jest polsko - brazylijski).Dojdę, ponieważ jest chodnik. Mieszkałam jednak w takim miejscu, gdzie chodnika nie było, trzeba było przeprawiać się przez kartoflisko do wezwanej taksówki. Widoków nie było, jeno rzepak i rzepak, i kartofle....

      Usuń
    3. Polsko-brazylijski sklep mówisz... hm... zjawiskowe ;-)))
      No i kupuję na zawsze określenie miejsca, gdzie psy dupami szczekają: miejsce gdzie nie ma chłodnika. ;-))))))))))))))))))

      Usuń
  5. Haha :) W sumie wszystko mi się zgadza :) Ale pojechać gdzieś bym chciała, aby na fb wbić foteczkę w otoczeniu skał Arizony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jagga - Baba - a po kiego? Teraz są odpowiednie programy do foteczek, możesz udawać nawet, żeś z wycieczką na Marsie.

      Usuń
  6. Jak Ty pięknie potrafisz obrzydzać marzenia
    A ja myślałam, że ten na białym koniu to Kochający, czuły i takie tam. Każda kobieta ma własną wizję jak widać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Claro - cóż Ci mam rzec...tak mi przykro, że rozwiałąm mit tego co to na białym koniu miał przybyć. Ten fajny to przyjdzie piechotą, a konia sam sobie wystruga:-)

      Usuń
  7. Mówisz jak facet, dude ;
    Są to rzeczy pewnym wieku wiadome. Nie, żebym wypominał lata :) Domek na odludziu, he, he. W internecie jest taki żart o facecie, który kupił domek na odludziu. Zaczyna się od jego zachwytu cudowną kołderką pierwszego śniegu, a pod koniec mamy już ten pier... je...y śnieg.
    Jeśli chodzi o marzenia o dalekich krajach, to chciałbym mieszkać w takim, w którym można się nie przejmować życiem, zlewać wszystko i mimo to mieć na piwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałbyś zatem zamieszkać w piwnicy jakiegoś browaru... ;-)

      Usuń
    2. Coą ty, Kalino! Byłem kiedyś w browarze. Tam piwo ma 5 stopni Celsjuszajta i nie da się pić.

      Usuń
    3. Bo za ciepłe?
      Nie dogodzisz... Nie dogodzisz...

      Usuń
    4. Wiesz co, dude? Choć sobie taki kraj gdzieś wystrugamy. I żeby do każdego piwa dodawali szczęśliwego psa.:-)

      Usuń
  8. Życie to jedno wielkie pasmo rozczarowań. Dziecięciem będąc, wprowadzałam w czyn jedno z marzeń przynależnych do tematu "wiejska chatka", czyli spijanie rosy z liści. Niestety, kiedy raz spiłam z liści coś, co rosą nie było, a domniemywam, że były to psie szczyny, to przestałam. I chociaż teraz w chatce na odludziu mieszkam, to rosy jednak nie spijam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agniecha, ubawiłaś mnie przednio, i to z samego rana:-)W głowie mam zdjęcia psa, który próbował sobie z Twojej chatki wyjść...sam sobie wygryzając drogę:-) Ty kochana masz pasję, a to co innego:-0

      Usuń
  9. Ha. Przyznam ze z domkiem na odludziu mam tak samo. Chcialabym BARDZO, ale jednak w miescie wszystko jest w zasiegu jak nie reki, to nogi, ewentualnie krótkiej przejazdzki autobusem kursujacym co 10 minut. Ah, ah...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Diable - na odludziach ludzie dziczeją, zaczynają używać burków jako różu, mąki jako pudru, i węgla jako pomady do brwi....nie, to nie dla nas, kobiet eleganckich....

      Usuń
  10. No trafiłaś ciociu Kabanowo w punkt! a ja posunęłam się dalej! otóż mam księcia. Na białym rumaku może nie, ale z cudnym wypasionym terenowym autem, posiadającego mały domek w Bieszczadach ( do kompletu cała wataha psów, wilków i inszych inszości) a sama sobie mieszkam w niewielkim miasteczku, na drugim końcu świata, w którym pod nosem mam i aptekę, i znachora i nawet sąsiada z piłą motorową! a co! tak sobie poukładałam;) i na chwilę obecną czuję się komfortowo, bo w moim małym, skromnym Szato, nikt mi rewersu nie zawraca,podróżuję kiedy chcę, jak chcę i z kim chcę ( nieprzesadnie daleko, albowiem jednak latać samolotami nie lubię) a sąsiadów to mam tyle co nic, bo chociaż trochu ich tutaj mieszka, to jakaś tam pani Iksińska zagląda do mnie raz na 2 tyg, no chyba że tak jak wczoraj i przedwczoraj zajrzy jak nie gazownik to kominiarz ( ciekawe, że co roku przylazują dzień po dniu, jeden po drugim) i dla jasności dodam, że nie moje kominy i zawory kontrolować ;) i tak sobie myślę, że dobrze jest jak jest, albowiem zawsze mogłoby być gorzej i kto by mi drzewo targał do napalenia w kominku kiedy ziąb za rewers ściska, a wiatr po izbie hula? nie, nie, ta wizja mi nie odpowiada, albowiem leżenie i pachnięcię w moim małomiasteczkowym Szato,jest dużo ciekawsze niż targanie węgla w leśnych ostępach przyodzianym będąc w zgrzebne walonki i kufajkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuchaj no, sza...mnie te wilki i psy w watasze interesują, może namiary jakieś na tego księcia?

      Usuń
  11. Pal licho książąt i tabuny koni. Ale kurna chata nadal mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psie w swetrze...niech będzie kurna, ale w mieście:-)

      Usuń
  12. No święta racja ....UWAŻAJ O CZYM MARZYSZ, BO TO MARZENIE MOŻE SIĘ SPEŁNIĆ. Marzenia to odpowiedzialność . A z drugiej strony szkoda zagubić marzenia tak na zawsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jago, tak...spełniające się marzenie może być okropną rzeczą. Często okazuje się, że marznie było fajniejsze niż rzeczywistość. I wtedy klapa, albo zaczynamy szukać nowego marzenia,

      Usuń
  13. Ty to Pieprzu jak malo kto potrafisz zrobic czlowiekowi "wpoprzek". Ja snuje te marzenia o kurnej chacie od lat a ta mi "wbrew" A juz mialam nadzieje, ze sie lubimy... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stardust, snuj, snuj...snucie jeszcze nikomu nie zaszkodziło:-) Ale jakby Ci zabraknie benzyny i będziesz zapychać w szpilkach przez prerie Arizony, wyciągać grzechotniki z nogawek spodni w drodze do najbliższego dystrybutora benzyny, to niech Ci w głowie echo zaśpiewa "A mnie się marzy, kurna, chata..."

      Usuń
  14. a ja mimo wszystko
    nadal marzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frotko - marzyć trzeba, bez marzeń życie nie ma sensu:-)

      Usuń
  15. Może ze mną coś nie tak, ale nigdy nie miałam takich marzeń. Hymm... a może to dlatego, że nie mieszkam w mieście i mam dom nad rzeką, oddalonym nieco od drogi?... lecz pewności nie mam..kurcze, co począć z taką niewiedzą? Wpis jak zwykle wyczerpujący temat i bardzo błyskotliwy. Twoje posty powinno się czytać na deser...co tam czytać... smakować. No to posłodziłam że hoho...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Consek, nie martw się...może jeszcze przyjdą. Dom daleko od drogi? Widziałam taki horror..całkiem, całkiem:-)Posłodziłaś!

      Usuń
  16. Czytając Ciebie naprawdę może się odechcieć i domku i chłopa i podróży.Jedno jest pewne- zawsze wywołasz uśmiech na twarzy czytającego. Świetny, błyskotliwy tekst, gratulacje i pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iwono:-) przesłanie jest jedno - bez domku, chłopa, plaż Brazylii i torebki Prady też się da żyć. I jeszcze być szczęśliwym. Uściski!

      Usuń
    2. Zgadzam się, wiem coś o tym. Mój "domek", to mieszkanko 32m2 w bloku na piątym piętrze, o torebkach Prady tylko słyszałam(na własne oczy nie widziałam), chłopa miałam 30 lat temu, a Brazylia za daleko. Pozdrawiam.

      Usuń
  17. Mnie się też marzy kurna chata. Ale taka z luksusową łazienką i służbą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adamie, na dodatek 5 minut od centrum:-) takie to ja też lubię.

      Usuń
  18. Tekst jak zwykle trafiony, przyjazny i dowcipny. Lubię cię czytać, działa dobrze na zachmurzenie nastroju.
    Marzenia trzeba mieć - święta prawda. Ale w sumie to wcale nie muszą się spełniać, bo jak się spełnią to trzeba szukać nowych. :P Chata na odludziu - tak, to jest zajefajne. Nawet to targanie drzewa do kominka, pod warunkiem, że jakiś drwal je nam porąbie.
    Książę na białym koniu? Niekoniecznie. Z tej dwójki wybrałabym konia, a książę niech spada szukać innej księżniczki.
    Ale podróże jednak TAK. Pieprzu, racja, w dobie Internetu wszystko można obejrzeć na zdjęciu i to przedniej jakości, ale to nie to samo, co własnymi oczami zobaczyć. Są na świecie miejsca, które marzy mi się ujrzeć. I wiesz co? To, co zobaczymy jest nasze. Nikt nam tego nie odbierze.
    Trzymaj się i nie ustawaj w pisaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Venus:-) Cieszę się, że poprawiam nastrój. Widzisz, to jest moje małe marzenie, która się spełnia! Żadne z 3 opisanych, nie należy do mnie. Co do podróży, to chyba pamiętam tylko to co zjadłam plus z kim i o czym rozmawiałam. Reszta zlewa mi się w jakiś korowód katedr, muzeów, galerii itp.Nie ma dla mnie żadnego znaczenia czy widziałam coś własnym okiem czy tylko na stronie internetowej. Mam jednak dwa miejsca, które chciałabym nawiedzić prawdziwie i cieleśnie. Marzenia trzeba mieć! Trzymaj się, bo wiatr się wzmaga!

      Usuń
    2. Ja jestem typem kontemplującym. Lubię patrzeć oczami własnemi i kontemplować. Ze zdjęciami to nie da rady. No bo jak, mam trzymać zdjęcie Angkor Wat i sobie wyobrażać, że tam jestem?
      Zwiedzanie dla mnie to nie tylko patrzenie, ale wąchanie, słuchanie, czucie. Patrząc na zdjęcie nie poczuję palącego słońca lub lodowatego wiatru. Nie, Pieprzu, zdjęcia to nie to samo.
      Zorza polarna na zdjęciu jest przepiękna, ale prawdziwa, na prawdziwym północnym niebie jest nie do opisania.
      A może Pieprzu byłaś w miejscach, które nie są ciekawe i dlatego nic nie pamiętasz? Chociaż jedzenie to też część zwiedzania. Do tej pory pamiętam pyszne, nadziewane bakłażany w Turcji.
      I jeszcze jedno, tłumy turystów potrafią skutecznie obrzydzić każde najpiękniejsze nawet miejsce.
      To życzę ci, żeby ci się udało pojechać w te dwa miejsca. Nie martw się, kamieni napcham do kieszeni i jesienny wiatr mnie nie porwie. ;)

      Usuń
  19. Widać, że tą piłą pożyczoną od pana Zdzich przejechałaś się po marzeniach. Ale wiesz, poznałem ludzi z miasta, którzy osiedlili się na zad..., to znaczy w małej chatce nad strumieniem, mają dwoje dzieci, które się usamodzielnią wkrótce i cała czwórka jest zadowolona, świetnie radzi sobie z problemami, które opisałaś, chociaż szkoły i prace są kilkanaście kilometrów od miejsca zamieszkania. Są zadowoleni, chociaż większości ludzi szczególnie okres jesienno-zimowy bardzo źle znosi na wsi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hegemonie, ja wiem, że są ludzie, którzy potrafią obyć się bez prądu i wody płynącej prosto z kranu. Jednak, moim skromnym zdaniem, przed przemeblowaniem swojego życia, nalezy sprawdzić czy my sami należymy do tej gromadki. Nie ma nic bardziej przykrego, niż piękne marzenie, które obróciło się w koszmar w momencie spełnienia.:-)

      Usuń
    2. A to najprawdziwsza prawda :-) Z drugiej strony czasami warto się sparzyć..., ale to osobny temat :-)

      Usuń
  20. Hmmm... ja właśnie się boję swoich marzeń, bo jakoś tak się dziwnie mnie składa w tym mym dziwnie popapranym żywocie baby niepoczciwej, że one się jakoś tak dziwnie ziszczają ;) Wobec czego trzymam mózgownicę w klatce, żeby nie wypłynęła na przepastne oceany i nie wyprodukowała jakiej kolejne durnoty zwanej marzeniem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, to Eve, pomarzsobie, że żyjesz w kraju gdzie ludzie się nawzajem lubią, uśmiechają się do siebie, i w potrzebie sobie pomagają. I niech się spelnia!

      Usuń
  21. W sprawie tego dobiegania do odjeżdżającego autobusu ... mąż mi cytuje od czasu do czasu taki tekst:
    Wnuczka biegła jak strzała, a babcia szczała jak biegła:-)
    Pewnie to jakiś dowcip "z brodą".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Mario, piękne to Pogórze:-) Mąż mówi prawdę na szczęście to nas jeszcze nie dotyczy. Próbojemy być jak Urszula Dudziak, ona z pewnością nie popuszcza biegnąc do autobusu:-)))

      Usuń
  22. W sprawie facetow. Bywa, ze brzydal ma w sobie to cos i potrafi baby rwac jak swieze wisnie.
    Dlatego, nie wiem czy uroda i przystojnosc powinny byc wyznacznikiem czy zainteresowac sie danym facetem. Bo z przystojnym niebezpiecznie a z nieprzystojnym i brzydkim bezpiecznie:))

    Marzenia sa zawsze idealne, a rzeczywistosc to rzeczywistosc. U nas z marzeniami to jest tak, ze na poczatku to one byly wypasione: domek drewniany na odludziu, ale jednak przy ludziach. Miejsce juz fajne mamy ale ludzie sa do dupy ( czyli marzenie siegnelo bruku). Nic -to zostajemy przy zakupionym juz miejscu. Czasami, w chwilach kryzysu, marzac o zmianie sasiedztwa , mysli sie nam o zakupie innej ziemi. Zaloze sie, ze wtedy ludzi znajdziemy fajnych ale miejsce bedzie do bani:)

    Domek drewniany w moich marzeniach przeszedl metamorfoze, na domek z cegiel, bo ... stara sie robie i nie mam ochoty co piec lat malowac ( lakierowac) domu z zewnatrz w celach zabezpieczenia i takie tam...
    Mial byc wiekszy teraz zmienilismy parametry , ciut mniejszy...zeby nie bylo duzo sprztania...no i parterowy, aby po schodach nie trzeba bylo dralowac.
    A czy zrealizujemy to, czy zycie nam marzenia spopieli? Trudno przewidziec. Marzyc po prostu trzeba, bo inaczej zycie byloby czarno biale. Nawet jak ludzie mowia , ze nie marza- bo niby maja wszystko, to i tak marza tylko sie na tym nie przylapuja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, oczywiście zgadzam się z Tobą we wszystkich punktach:-)

      Usuń
  23. "Bieszczady
    BIESZCZADY 12 sierpnia przeprowadzaliśmy się do naszego nowego domu. Drzewa wokół niego wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem... 14 października Bieszczady są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory: tonacje pomarańczowei czerwone Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie to wspaniałe! Jestem pewien, że to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba. 11 listopada Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobię wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić coś tak wspaniałego jak jeleń. Mam nadzieję, że wreszcie zacznie padać śnieg. 2 grudnia Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było pokryte białą kołdrą. Widok jak na pocztówce bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdową. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdową. Kocham Bieszczady. 12 grudnia Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z drogą dojazdową. Po prostu kocham to miejsce. 19 grudnia Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdną drogę dojazdową nie dotarłem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny... 22 grudnia Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych ***. Całe dłonie mam w pęcherzachod łopaty. Jetsem przekonany, że pług śnierzny czeka tuż za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Co za ***. 25 grudnia Wesołych, cholera. świąt! Jeszcze więcej śniegu... Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten *** od pługu śnieżnego...przysięgam, zabiję. Nie rozumię, dlaczego nie posypią drogi solą, żeby rozpuścila to cholerstwo. 27 grudnia Znowu to białe ***! napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa z wyjątkiem odśnieżąnia drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę się dostać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego ***. Meterolog znowu zapowiadał dwadzieścia pięć cm. tej nocy. Możecie sobię wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu? 28 grudnia Metereolog się mylił tym razem napadało osiemdziesiąd pięć cm. tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtają nawet lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie, a ten łajdak przeszedł pożyczeć ode mnie łopatę. Powiedziałem już ,że sześć już połamałem, kiedy odgarniałem to *** z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb. 4 stycznia Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić coś do jedzenia i kiedy wracałem pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go pogruchotał. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzeliwać te *** zwierzaki. Że też myśliwi nie rozwali wszystkich w sezonie!!! 3 maja Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej soli, którą posypują drogi. 18 maja Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś, kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Bieszczadach. ? KONIEC !" ale poza tym na zadupiach jest OK;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na zadupiach, droga Jazz, bywa ok. Zwykle jednak jest straszliwie nudno:-)

      Usuń
  24. Marzenia trzeba mieć, ponieważ napędzają nas do pokonywania własnych granic. Co nie znaczy, że ich realizacja przenosi nas w świat wiecznej szczęśliwości. :)
    Tak czy inaczej praktyczna strona mieszkania w domku na odludziu jest przekonująca, poleciłam Twój tekst na Fejsbuniu, szczególnie ze wskazaniem jednej przyjaciółki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Iw:-) Ty z pewnością błędu z domkiem nie popełnisz:-) Chociaż każdego czasem ponosi. (Pięknie wyglądasz)

      Usuń
  25. Mieszkam na idealnym odludziu. Paddy gna autostradą 8 min do pracy, ja na nogach 6 km aleją, albo w dni deszczowe autobusem. Wracam i patrzę na krowy, konie i luz i styka. hehe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margarithes, ja bym chętnie na islandzkie lub irlandzkie odludzie się trochę wybrała. Szczególnie, że czas w UK spędzam w Londynie i mam wrażenie, że nawet w parkach muszę sobie torować drogę w rwącym potoku ludzkości ras różnorodnych. Chciałabym do krów. Zdecydowanie - krowy, świnie, kozy....myślę, że dzielenie z nimi czasu i przestrzeni przyszłoby mi o niebo łatwiej i byłoby mniej stresujące. Kto wie? Może nawet zaczęłabym pisać poezję:-)

      Usuń
    2. Świenie spotakałam tylko ludzkie, od kóz częściej osły, ale koni, krów i owiec - ile chcesz :) przybywaj i pisz :)

      Usuń
  26. A mnie się marzy maleńki domeczek (mało sprzątania) z dużym zadaszonym tarasem (miejsce do pracy). Nad jeziorem, jakkolwiek nie na jakimś wygwizdowie. Acz zastanawiam się czy to jezioro to dobry pomysł - ew. deszcze, burze, zalania...komary ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antares...nie ma nic za darmo;-) Chcesz byc szczesliwa? Cierp!

      Usuń
  27. Na wystepach goscinnych u Elzbiety ll. Nic nie piszę, bo mi wstyd, że tak długo nic nie piszę. Ech, życie; ))))

    OdpowiedzUsuń
  28. Qucze...podobno komentowanie jest niemodne! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może zrób postanowienie noworoczne - pisać 3 x dziennie albo coś.

      Usuń
  29. Nie no Pieprzu, brakuje mi Twojego poczucia humoru. Skrobnij cose, please

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aba - tarzam się w kałuży wstydu. Natychmiast biorę kąpiel, robię make-up i siadam do pisania. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku:-)

      Usuń
  30. Drogi Pieprzu, kiedyś też sobie tak snułem i snułem, aż po pewnym czasie wysnułem, że marzenia są sporo piękniejsze od rzeczywistości. Nie dorastam wyobraźnią jednak do tego, co tutaj zaprezentowałaś. Szacuneczek. :D

    I wszystkiego najlepszego w nowym roku! :)
    Bi Bi

    Mam nadzieję, że ten wpis się pojawi, bo wcześniejszy przepadł.

    OdpowiedzUsuń
  31. Pieprzu najlepszego w nowym roku i zdrowia i szczęścia i...więcje postów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. t. - byłam na odwyku od netu, właśnie wracam. Ucałowania i serdeczności!

      Usuń