Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

środa, 31 sierpnia 2016

Pesymizm, to zwykłe lenistwo i naśladowanie innych. Posłuchaj kobieto, bo tobie pierwszej to powiem....



Zrobiłam sobie małą przerwę i reset wewnętrznej przestrzeni mózgowej. Jestem napchana zdrowym jedzeniem, moja skóra świeci nawet w ciemnościach, włosy to lejący się jedwab, a paznokcie zachwycają swoim jadowitym różem. O matko-huto, odpoczęłam! Kiedy człowiek ma czas na leniuchowanie, ma też czas na rozmyślanie. Ja swój przeznaczyłam głównie na zastanawianie się czy jestem szczęśliwa. No, i wyszło mi, że bardzo! 

A jak do tego doszłam? 

Jeśli czegoś bardzo chcesz, tak bardzo, żę skręca cię z bólu i wywraca na drugą stonę, że spać nocami nie możesz to...zatrzymaj się chwilę i pomyśl..może już masz to o czym marzysz? 

Do szczęścia człowiekowi tak naprawdę niewiele potrzeba, Problem w tym , że nie zauważamy swoich codziennych małych szczęść, potykamy się o nie, odsyłamy kopniakiem pod kanapę albo ścieramy szmatką jednorazową nasączoną detergentem....I mamy pretensje od ranka do wieczora do wszystkich - dzieci, męża, matki, ojca, współpracownika, sąsiada. Nieszczęśliwe. Nieszczęśliwe, oczywiście z powodu wszystkich dookoła, bo we własnym mniemaniu jesteśmy ideałami, którym wszyscy robią na złość. Dziecko, mąż, listonosz, ta ruda z mięsnego, koledzy z pracy...Jesteś taką kobietą? Zmień to. Może jesteś szczęśliwa jak prosie w kałuży błota, a nie wiesz o tym?

Wszystko przez to, że w naszym mniemaniu szczęście powinny poprzedzać werble (lub tam tamy, w zależności od miejsca urodzenia), wybuchy, race i oklaski zazdrosnej gawiedzi. Chcemy takiego szczęścia, żeby przyszło i tak nas walnęło żebyśmy dech stracili, żeby nam żebra połamało, kulasy wykręciło i resztkę zębów wybiło. No...to jest dopiero szczęście! 

A co z małymi codziennymi szczęściami, z których zbudowany jest świat? E, tam...pleciesz androny, powiecie. Z czego tu się cieszyć?

Po długim leżeniu na kanapie i zmianie boków z lewego na prawy, przekazuję co następuje:

Możesz się nazwać osobą szczęśliwą jeśli:

1. Jest ktoś komu na tobie zależy. Ktoś kto nie pozwoli ci zdechnąć w samotności i zatruć atmosferę w całym bloku, albo zostać zjedzoną przez koty. Jeśli na świecie jest jedna osoba, której chce się podnieść komórkę i wystukać prosty tekst - Gabryśka, umarłaś? Co się nie odzywasz! - Jesteś szczęściarzem. Jest ogromna szansa, że nie skończysz jako substancja o intensywnym zapachu i pochodzeniu organicznym przeciekająca przez sufit twojego mieszkania.

2. Masz pracę, która daje ci kasę. Nawet jeśli jest marna przynajmniej wiesz, że na chleb i wodę zarobisz, a nawet na maskarę. Jeśli jeszcze masz gdzie mieszkać - toś Cysorz! Zawsze znajdziesz takich, którzy chętnie zamienią swoje 14 godzinne stanie przy maszynie w urągających warunkach, na twoją nudną i gówno płatną posadkę. I jeszcze będą twierdzić, że trafili do raju. 

3. Jesteś w stanie się poruszać i komunikować swoje potrzeby? Rewelacja! Jeśli jeszcze potrafisz podskoczyć - jesteś królową życia!Wolność kończy się kiedy potrzebujemy kogoś do podtarcia nas (patrz punkt pierwszy) , co i tak w końcu nastąpi. I nawet wtedy lepiej być przyjaźnie nastawioną do świata, niepodtartą babcią niż bazyliszkiem, którego wszyscy omijają z daleka jak trudną do wyleczenia zarazę. 

4. Nie żyjesz w strachu, lodówka pełna, nie biegasz po wodę 4 kilometry, nie musisz pleść butów ze słomy o poranku albo wydłubywać jakiś pcheł podobnych do bazyliszków co wieczór ze swoich stóp?
ŻeŻ, o raju!!! jakieś 80 procent ludności świata chętnie by się z Tobą zamieniło, dając ci w zamian - przepiękne zachody słońca, oraz możliwość obcowania z bardzo dziką naturą (nie daj się nabrać tam ciężko o papier toaletowy i strasznie dużo kurzu).

No, to od jutra:

1.Wstajesz. Sprawdzasz, że nogi, ręce są, widzisz, przełykasz....no, nom, nom...cudowności!!! Już jest dobrze. Patrzysz w lustro, oczy są, nos jest, otwórz okno, SZTACHNIJ SIĘ PO PIĘTY świeżym powietrzem!

2. Powiedz sobie coś miłego - Naprawdę, jesteś najbliższą sobie osobą , nikt cię tak nie będzie kochał jak możesz kochać się sama. (jakkolwiek dwuznacznie to brzmi, to we wszystkich znaczeniach jest prawdziwe). 

3. Pomyśl coś miłego o swoim mężu, partnerze, kocie - nie ma ludzi całkowicie beznadziejnych. Jeśli od rana w twojej głowie pojawia się myśli - co za melepeta, jak to wygląda o poranku, włosie z nosa, klata przechodzona, majty wiszą do kolan...to błąd! Skup się! Wierz mi, że zawsze znajdzie się polująca łasiczka, która zobaczy w nim Jasona Stathama. I najgorsze, że mu to powie. A jeszcze gorsze niż najgorsze, jest to, że on chętnie w to uwierzy. Bo tacy są faceci. Łatwowierni. A skoro tacy są, to graj tą kartą  - uśmiech, spojrzenie, uśmiech, niewinne muśnięcie rączką...u mnie to się kończy wymyciem podłóg, ugotowaniem obiadu i ciągłym pytaniem "Potrzebujesz czegoś kochanie?"
Bonusem jest, że jak już twój Stach zorientuje się, że jest Stathamem to i włosy z uszu usunie i gacie podciągnie!Potem należy tylko utrzymywać go w tym stanie.

4. Praca...graj chociaż jeden dzień kobietę, która wygrała los na loterii . Zobaczysz jak to działa na ludzi. Nic tak nie dobije twoich wrogów jak twój dobry nastrój! Kto wie, może ci się spodoba i zostanie ci na dłużej?

Pracowałam kiedyś z dwiema paniami, które mnie do bólu nienawidziły, tylko dlatego, że przez przypadek obejrzały mój pasek z wypłatą. Zamiast wchodzić z nimi w walkę wręcz postanowiłam udawać głupią/ niedosłyszącą/ zadowoloną z życia.  Zostałam pracownikiem miesiąca roztaczającym promienie miłości wychodzące wprost z mojego serca ku sercu klienta. Każdego dopieszczałam, szczerzyłam się do bólu policzków i na widok każdego wchodzącego cieszyłam się jak dżdżownica na deszcz. Oczywiście klienci nie omieszkali donieść szefostwu, że " teraz to się tak tutaj miło przychodzi' (sztylet w serce jednej złośliwej koleżanki...trafiona zatopiona), człowiek czuje, że jest mile widziany i chociaz mam gdzie indziej bliżej, to wolę tu przyjechać i zamówić,żeby sobie z panią Gabrysią porozmawiać (bach, i druga wilczyca przyszpilona). Koleżanki gotowały się ze złości, a ja tymczasem odpłynęłam w chwale ku lepszej pracy. Cudowna zemsta, a ile niewinnej radości i ilu uszczęśliwionych!

I wyluzuj, wyluzuj....popatrz w gwiazdy, i zastanów się czy ma dla nich jakieś znaczenie, że zapomniałaś rozmrozić lodówki i złamał ci się paznokieć?

Słuchajcie co wam powiem, albowiem prawdę tu głoszę - idź na lody, albo do fryzjera,przytul się do faceta, zadzwoń do koleżanki - to jest własnie szczęście.Serio! 

No! A teraz rzucam się na cudze blogi. Wygłodniała. 

Pieprz 
(A tekst dedykuję mojej zmarłej 25 lat temu babci. Gdziekolwiek jesteś, zawsze o Tobie pamiętam)

82 komentarze:

  1. Ło matko i córko! Gabryśka, rozwaliłaś mnie na łopatki!:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Errato moja jedyna, byleby pozytywnie:-)))

      Usuń
  2. :) toś miała urlop bogaty w przemyślenia. Ale uwierz mi, że za mało na tym świecie jest nas optymistów , bo jak wiadomo pesymista widzi na cmentarzu same krzyże, optymista same plusy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kochana Jago, dlatego powinnyśmy zewrzeć szyki! Myślę, żę wspólna wyżerka, w wiadomym mieście, byłaby cudownie pozytywnym doświadczeniem. Zacznę chyba planować:-)

      Usuń
  3. Prawda, prawda i prawda, co tu więcej pisać. :) W życiu piękne sa chwile, a jest ich przecież w ciągu dnia cała masa :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, Jaggo, jak wpieprzanie pierogów i publikowania takich zbereżeństw na Facebuniu, żeby innych utopić w kapiącej śliną zazdrości! Faktycznie zostało na drugi dzień?

      Usuń
  4. Przekonałaś mnie tymi butami :) tak jestem szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margearithes jesteś. Jesteś utalentowana, interesująca, intrygująca, gdybyś nagle zamilkła to tłum przybyłby na Wyspę sprawdzić czy oddychasz, i mieszkasz w takim pięknym miejscu:-) Szczęściaro!

      Usuń
  5. Nie chciałabym jechać do najpiękniejszych nawet zachodów słońca, gdyby miało być trudno o papier toaletowy, a i toaletę i łazienkę pewnie też, nie mówiąc o tym, że czystą. :))
    Będę polecać :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw - no, ja mam szczęście do pięknych kobiet, które są szczęśliwe i nie wahają się o tym mówić:-) Fajnie jest być piękną, kochaną i szczęśliwą, prawda?

      Usuń
  6. Kochana podpisuję się pod tym obiema ręcyma i nogima! Co prawda czasem sobie pomarudzę, ale jestem szczęśliwa! Mam te małe błyski codzienności, jak choćby wiewiórka na drzewie która popiernicza do góry nogami bo tak lubi... a każdego dnia rano wstaję i mówię do lustra " witaj kochana, cudownie dzisiaj wyglądasz, codziennie rano budzisz się piękniejsza, ale dzisiaj to już kuźwa przegięłaś, świat zdecydowanie nie jest na ciebie gotowy, ale to nic!są ci, którzy się na twojej przezajebistości poznali!"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sza...- no, Ty, podobnie jak ja, wiesz dobrze, że czasami szczęściem jest samodzielne sięgnięcie po szklankę mleka:-) W muzyce siła, muzyka daje niesamowitą energię, a Ty to wiesz! Tak trzymaj, jesteś silna i wspaniała:-)

      Usuń
  7. Ach, gdyby wszyscy tak myśleli... Rozmarzyłem się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. xpil - Gdzieś podskórnie to każdy tak myśli, tyle że wstydzi się do tego przyznać, bo to nie wypada. Należy marszczyć brwi, być zabieganym i wiecznie zrzędzącym, bo to świadczy o dojrzałości i poważnym traktowaniu życia. Guzik prawda, to świadczy o tym, że daliśmy się unieść prądowi...wiosłowanie pod prąd wymaga jednak trochę siły, nie mówiąc tym, że często możemy dostać w głowę, albo coś nam wpadnie do ust...tak, z prądem łatwiej:-) A życie lepiej traktować niepoważnie, tylko ludzi z szacunkiem :-)Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Jest Pieprz nareszcie! :D Buziaki soczyste!
    Tych wlasnie "malych szczesc" sie ciagle trzymam, racje masz jak nie wiem co. Inaczej by czlowiek zwariowal. A tak to kilka tych malych szczesc potrafi sporo zrównowazyc - te wielkie, powazne problemy. I czlowiek potrafi im sie postawic.

    Ah, usciski, Wieprzu drogi! OX

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę to ja jednak byłam Diable, podglądałam wszystkich piszących znajomych:-) Cieszę się na interakcję!Ależ mamy szczęście, że się znamy!:-)

      Usuń
  9. Sama prawda, ja bym jeszcze sen dodala. Na pewno bardzo sie na tych wakacjach wyspalas ,ze tak ci sie wszystko spodobalo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, taaaaak! Sen, sen, sen... i wszystko wydaje się prostsze. Bo jak nie śpię, to robię takie głupoty jak dzisiaj - chciałam sobie herbaty zaparzyć i włożyłam sobie torebkę herbaty do buzi, zamiast do kubka. Dobrze, że wrzątkiem nie zalałam... :-)

      Usuń
    2. Lola and Litermatka - ja zawsze dobrze śpię, taki mam zwyczaj. Natomiast ja się wyleżałam w pieleszach i powyluzowałam na kanapach i fotelach...mmm...takie fajne, leniwe przeciąganie się i gapienie w sufit...wstać? leżeć dłużej? zażądać kawy z pianką? To mi przypomniało jak jest fajnie:-)

      Usuń
  10. ooooch, jeszcze pięć lat temu brałam to samo, co Ty teraz ;-)))
    i rzeczywiście żyło mi się lepiej
    dobra, namówiłaś mnie - od jutra staję się jednym, wielkim wyszczerzem ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frotko, otrząśnij się ze smutnych myśli natychmiast. Dzisiaj jest pierwszy dzień z reszty Twoich dni, nie warto go marnować na wspominanie przeszłości. Kierunek - FUTURE!

      Usuń
  11. Zakupiłam sobie poduchę z takim napisem: Jeśli szczęście jeszcze do ciebie nie przyszło, to znaczy, że jest wielkie i lezie powoli.
    Odesłać? Nie odsyłać? Oto jest pytanie!
    No i tak, Lola ma rację. Musiałaś się Pieprzu wyspać! Kiedy jestem wyspana moje endorfiny nakręcają mnie podobnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Psie Kochany w Swetrze Dzierganym - ależ u Ciebie jest tyle szczęścia, że oglądając wczoraj zdjęcia wzruszyłam się do głębi moich prosięcych trzewi! Widziałam szczęście w koszykach, i na półkach, a ze dwa na łóżku.,.wiesz, masz to co my bardzo, bardzo chcielibyśmy mieć , a możemy sobie pooglądać jedynie na youtube! Nie odsyłaj, może to idzie wygrana w totka i wybudujesz ogromne schronisko na więcej miauczącego szczęścia!

      Usuń
  12. Gdyby ktoś znalazł sposób na to, by Twoje wpisy sproszkować (bez utraty cennych składników) a potem zamienić na małe różowe tabletki to ja bym je łykała co rano, jako najlepsze lekarstwo na dobry dzień. Uśmiech, radość życia i akceptacja (co najmniej) siebie gwarantowane. Garściami bym łykała. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mira, właśnie dałaś mi pokarm na cały dzień. Przeczytałam dwa razy i poczułam, że właśnie otrzymałam transfuzję endorfiny na cały dzień! Dziękuję pięknie:-))))

      Usuń
  13. Wychodzi że powinnam być umiarkowanie szczęśliwa, bo jednak domownika żadnego niet co by moje truchło po zejściu nagłym przed kotami ochronił ;) Trzeba się tym koniecznie zająć :-P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bri, bo Ty kochana zasługujesz na coś wyjątkowego, a to nie leży na ulicy. Oglądanie Ciebie w tańcu daje mi kopa na długo, nie wspominając o walorach estetycznych. Dla mnie jesteś jedną z najbardziej kobiecych kobiet:-) Serio, a ta spódniczka...:-)

      Usuń
    2. Ojejku, ależ miodu na mą duszę teraz poleciało! Kochanaś bardzo <3 <3 <3

      Usuń
  14. Kochana Gabriello, jesteś wielka:)!!!
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa- i nawzajem, nawzajem:-) Fajnie, że jesteś!

      Usuń
  15. Czasem wystarczy się porządnie wyspać i o, proszę, takie efekty, jak powyżej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adamie, ja się wysypiam:-) Brakowało mi natomiast leniuchowania. Bo jak człowiek ma czas na myślenie, to przychodzi mu do głowy wiele trafnych spostrzeżeń. Starożytni filozofowie włóczyli się godzinami po ogrodach, popijali, podjadali, nie spieszyli się do marketów, to i byli w stanie mnóstwo ciekawych rzeczy zauważyć. A my po prostu nie mamy na to czasu. A szkoda. :-)

      Usuń
  16. No samiuśka prawda jak w mordę strzelił :) Ja też szukam tych swoich szczęść wszędzie gdzie się da; właśnie idę sobie pierdyknąć wałki na głowę w celu uzyskania zjawiskowej fryzury, która rozniesie osiedlowe trendy fryzjerskie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eve - też mam takie wałki! Zawsze po zdjęciu muszę natychmiast rąbnąć sobie selfie, żeby zatrzymać wizerunek kobiety eleganckiej dla potomnych:-) I tak trzymać!

      Usuń
    2. No to i ja muszę się w selfie wdrożyć z wałami ;)

      Usuń
  17. Zamyśliłem się nad tym, co napisałaś, że jeśli jest choć jeden człowiek, któremu na tobie zależy (rodzice odpadają, bo im zależy z urzędu), to mamy szczęście.
    Jeśli Twój post sprawi, że choć jeden człowiek po jego przeczytaniu nauczy się być szczęśliwy, to będzie to wspaniały rezultat i zasługa dla ludzkości. Na sądzie Ozyrysa Twoje serce będzie lżejsze od piórka i będziesz sobie hasać po niebieskich łąkach z parasolką. Bo bardzo słusznie napisałaś, tylko żeby to miało moc sprawczą :)

    Zbadałem Stathama. Co on takiego ma? Klatę? Szczenę? Dziąsła mu wystają jak się uśmiecha!
    Na Stathama odpowiadam wczesną Meg Ryan, wczesną Nicole Kidman i Gabrielą Kownacką w każdym wieku, kiedy jeszcze żyła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove - no i Patsy, nie zapominaj o Patsy!:-) A Statham mi się ni podoba, ale lepszy on niż Justin Biber. Chciałbyś, żeby ktoś Ci powiedział, że wyglądasz jak Justin Biber?
      Jakiś czas temu dotarło do mnie ile osób na świecie jest naprawdę samotnych, i jakie to niszczące. Zasługuję na medal?:-)

      Usuń
    2. Na medal na pewno zasługujesz, jak nie za COŚ, to za całokształt, jak na Oscara :)
      Nie chcę wyglądać jak Justin Bieber. Co to za nazwisko zresztą? Jak Bimber. Mógłbym wyglądać jak wczesna Patsy :)

      Usuń
  18. Ledwo Pieprzu wróciła, a już rozsiewa wokół siebie aurę błyszczącej radości... Tak trzymać!

    [Przekonało mnie wydłubywanie czegoś ze stóp :-)]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalino - mnie też, dlatego nigdy nie pojechałam do Brazyli. Przeczytałam w dzieciństwie Zwierzęta z Lasu Dziewiczego Fiedlera i bicho de pe zostały na zawsze w mej pamięci! Rozsiewam, rozsiewam...trzeba się cieszyć póki nadal można!

      Usuń
  19. No, widzę, że hormony buzują w najlepsze! A poziom serotoniny walnął łbem w sufit, przebił i sunie dalej, ku niebu. Tak trzymać.
    Pójdę łyknąć magnezu, może mnie się też tak zrobi, hm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musiałby być magnez od jakiegoś bardzo dobrego dostawcy ;-)

      Usuń
    2. Newa...coś w tym jest...od tygodnia jestem na diecie pudełkowej, cholera wie co oni do tych posiłków dosypują...w każdym razie czuję się jak na haju!

      Usuń
    3. No...wlałabym boxerki, ale...

      Usuń
  20. zgadzam się w całej rozciągłości, zwłaszcza, że wiem to !!! zawsze może być gorzej, a już w moim wieku to pewniak, więc cieszmy się z dnia dzisiejszego jeśli możemy robić to na co mamy ochotę, tylko w obliczu remontu mój spontan wysiada...zdrowie już nie to i wytrzymałość psychiczna zwłaszcza, a poza tym jest jakaś ilość remontów, które człowiek może przyjąć na klatę w ciągu życia i ja już chyba osiągnęłam punkt krytyczny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra, teatralna, dobre...masz dyspensę od radości na czas remontu. Ale obiecaj, że po, będziesz się cieszyć podwójnie!

      Usuń
    2. potrójnie podziesiątnie...urżnę się na tę okoliczność wielokrotnie i będę się tarzać jak prosie w deszcz po podłogach i po ścianach...zwariuję od tej radości.

      Usuń
  21. Wielkie dzięki Wieprzu!!! Właśnie wylazłam z dołka:). Zaczęłam wyłazić, jak wyjęłam z półki książkę, dawno nie czytaną a tam... zakładka wykoncypowana przez moje dziecię, onegdaj nieletnie, z napisem ,,Ideał to ty". Ha!!! A jak poczytałam Twojego bloga, zasypałam dołek.
    Buziaczki ślę!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bila! Serce rośnie, że tak powiem:-)))))

      Usuń
  22. bo czasami trzeba dużymi, drukowanymi po oczach NO I JESTEM SZCZĘŚCIARĄ;-) senkjuuuuuuuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jazz...tak, i to jest suuuuuper:-) życzę szczęśliwego dnia:-)

      Usuń
  23. Mam tak jak Ty odkąd moja "dealerka" systematycznie mi recepty wypisuje ;-)) Co ciekawe: nie wiedziałam, że tak może codzienność wyglądać. Mam nadzieję, że mózg mi się przyzwyczai do tego stanu. Buźka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zante - przecież to lekarstwo można znaleźć w sobie. Ono siedzi w głębi naszych trzewi, problem tylko w jego uruchomieniu. Mnie wydatnie pomaga muzyka. Jak sobie walnę na słuchawkach takiego Vangelisa "I'll find my way home" z ranka, to potem już tylko dobrostan....

      Usuń
  24. Piękne epitafium na cześć Babci. Jak zawsze duża doza ironii, krytycyzmu i pozytywnego "wariactwa". Dziękuję za odwiedziny na moim blogu. Ukłony dla szczęściary.

    OdpowiedzUsuń
  25. Gabrysiu (Wieprzu, mi przez gardlo nie przejdzie) :).
    Zapomnialas jeszcze ... :) ,nagryzmolic' :D, ze nalezy sobie znalesc w otoczeniu takie miejsce szczescia np. kanapa, fotel, lozko, biurko, brzeg nad rzeka, wierzcholek w gorach, dolek w dolinach, dom, park, miasto, kraj czy cokolwiek gdzie sie czlowiek moze wyciszyc i odnalezc swoje szczescie.
    Z reszta sie zgadzam z Toba, bez reszty. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Echo, (mnie zaś wieprz, ani żadna świnina przez gardło nie przejdzie:-))) Tak, tak!!!! Moje łóżko, które jest moje, najmojejsze i "mój ci on" fotel obłożony poduchami!! Mmmm...:-) Dziękuję Echo, niech Ci dzień sprzyja!

      Usuń
  26. A ja nie jestem ani szczęśliwa, ani nieszczęśliwa. W zasadzie to chyba nieźle.
    Nie bardzo umiem się cieszyć tym, że mam papier toaletowy i nie wyłażą mi robaki spod paznokci.
    Nie jestem w stanie pomyśleć czegoś miłego o moim "jeszcze" mężu. Wybacz Pieprzu. Są ludzie całkowicie beznadziejni.
    Na szczęście jest pies. Psa kocham i wciąż mówię mu miłe rzeczy. :)
    Ja tak sobie myślę, że każdy może być szczęśliwy w inny sposób. Bo różnie to szczęście postrzegamy.
    Na razie radzę sobie z "tymi" potrzebami. Nie muszę prosić o wytarcie tyłka, ale czy to jest szczęście?
    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Stara prawda.
    Masz jednak rację, w tej codziennej pogoni za nie wiadomo czym nie zauważamy tych malutkich, codziennych szczęść. I mam na to taki sam sposób jak ty. Lenistwo kanapowo-komputerowo-książkowe. Czasem do tego kieliszek wina. Pies i kot. Samo patrzenie na zwierzęta uspokaja. One żyją swoim tempem, nie spieszą się, nie gonią. I ja patrząc na nie też przystaję i wtedy sobie myślę. I składam moje życie i moje szczęścia do tzw. kupy.
    Pozdrawiam Pieprzu bardzo, bardzo serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Venus - bo jest pewnie coś takiego jak wrodzone skłonności do szukania tego małego szczęścia. W ubiegłym wieku przecięłam sobie tętnicę, krew bryzgała na boki oblewając ściany mieszkania i moich przerażonych rodziców. W drodze do szpitala opowiedziałam ojcu wszystkie dowcipy jakie znałam oraz podzieliłam się pomysłami co można zrobić z tą ilością krwi co ze mnie wyciekła. Miałam 7 lat. Ojciec nie wytrzymał i przed tym zanim założyli mi na żywca 12 szwów, dostałam porządne lanie, bo jednak taka ilość optymizmu była dla niego nie do zniesienia. Myślę, że jeśli nadejdzie koniec świata, to w ostatnich sekundach będę trzymać swoich bliskich za ręce i opowiadać im dyrdymały tylko po to żeby się wreszcie uśmiechnęli, bo umierać na poważnie nie warto:-)
      Dodatkowo, Venus, ja na co dzień widzę ludzi ciężko chorych, umierających, zmagających się z najprostszymi czynnościami - jak doniesienie pełnej łyżki do ust, albo przełknięcie łyka wody bez duszenie się, asystuję też w tych ostatnich chwilach na tym łez padole - jeśli ludzie czegoś w życiu żałowali, to dwóch rzeczy: że nie dbali o relacje z bliskimi i że nie cieszyli się z tego co od życia dostali.
      I to przystawanie jest ważne, żeby nie zagubić czegoś w pogoni za tym lepszym, nowszym, wspanialszym, żeby wzniecić w sobie ten mały płomień, który gdzieś tam jest:-)
      Ja nie jestem dzieckiem szczęścia Venus. Teraz mój mąż przygotowuje się do przeszczepu, który może wydłuży jego życie. Może. A listę pewnie mogłabym ciągnąc przez następne kilka linijek...
      I ja pozdrawiam najserdeczniej jak potrafię:-)

      Usuń
    2. Ja to wszystko wiem. Wiem, że inni maja gorzej, ale są też tacy, którzy mają lepiej. ;)
      Czasem się zastanawiam, co to jest to "lepiej"?
      Młodsi? Bogatsi? Zdrowsi? Nie wiem.
      Mam fajne i zdrowe dzieci. Mam też fajne i zdrowe zwierzęta. :) Ha, ha, ha. Uśmiechnęłam się pisząc te bzdety.
      Racja, że nic tak nie wkurza ludzi jak samozadowolenie. Mój "jeszcze" mąż nie może znieść kiedy jestem zadowolona. I wiesz co? W sumie nie jest źle. W zasadzie jest całkiem dobrze.
      Życzę ci tego twojego dziecięcego optymizmu zawsze i wszędzie. :D

      Usuń
  27. Aż se chyba po pułedniu pobiegnę chyżo dla jakiejś małej endorfinki po :P I poprzytulam do rodziny :D I w ogóle ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bazylu, Twoje bieganie napawa mnie szczęściem (zawsze się cieszę, że to nie ja ) i zawsze lajkuję, co przyczynia się do zwiększenia ilości moich codziennych małych szczęść. Biegnij, Lola, biegnij!

      Usuń
    2. Ja, dziwnym trafem, też bieganie kocham, ale zawsze po. Albo w cudzym wykonaniu :P I, nie wiedzieć czemu, zapisałem się na kolejną dychę. Będzie co lajkować :D

      Usuń
  28. Od dziś inaczej będę patrzyła na Małża... mało tego.. zacznę go chwalić za wygląd, choć mam niejakie wąty, czy aby to naprawdę podziała na niego dobroczynnie i nie skupi się na powiększeniu mięśnia piwnego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Consek - to jest trudne jedynie na początku. Wyobraź sobie, że masz Adonisa w chałupie, bo przecież na nic poniżej tego poziomu to nie zasługujesz, prawda?

      Usuń
  29. Małe szczęścia są w nas, tylko trza umieć się do nich dokopać. Chyba ta umiejętność jest najtrudniejsza. Ja sobie taki zeszyt założyłem i zapisuję wszystko to, co dobrego spotkało mnie w danym dniu. Odkąd to robię, to ludzie zwą mnie optymistą :-)
    A dla takich pań, które się do mnie uśmiechną i miło porozmawiają, jestem w stanie pół miasta przejechać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hegemonie - Twoje zdjęcia dają mi mnóstwo szczęścia:-) Widać, że robione z pasją i miłością. I tak trzymać!

      Usuń
  30. Pieprzu drogi, czytam sobie Ciebie już drugi dzień (post długi, a dzieci dużo) i kwiczę, i parskam, i ze śmiechu płaczę, a tu przychodzi średnia i mówi, że ma kupe w gaciach. Bycie optymistą przy dzieciach to trudna sztuka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć Moe, dawno się nie widziałyśmy:-)))) Tak, prawda to, zaiste, prawda wielka! Mnie łatwiej, swoje wypchnęłam z domu i odebrałam klucze:-))))

      Usuń
  31. Mój WzS jest bardzo podobny do tego gościa (też go nie znałam i musiałam obczaić). A właściwie nie podobny tylko IDENTYCZNY! Na głowie.
    P.S. JA tam jestem bardzo szczęśliwa :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzyniu, muszę wreszcie tego Twojego, prywatnego Stathama poznać. Na głowie szczególnie. Ja też jestem, Szczególnie jeśli nie włączę telewizora:-)

      Usuń
  32. Czytam od dawna. I wiem, że mam szczęście, bo tu trafiłam. To będzie dobry dzień. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo - Dziękuję, to była fajna dawka wieczornego szczęścia przeczytać taki komentarz:-)) Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  33. Myślę, że im więcej mamy, tym więcej nam potrzeba do szczęścia, a przynajmniej, stety i niestety, tak mają ludzie ambitni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Totylkoteoria - niestety, rozczaruję cię:-) Tak mają ludzie młodzi. Z wiekiem spada zapotrzebowanie na ściganie się, a rośnie ochota na małe szczęścia i święty spokój.

      Usuń
  34. Super mądry tekst😀proszę o kolejne, ten bardzo budujący i dociera do mnie jego piękne przesłanie 🌞kobieto bądź szczęśliwa tu i teraz🌞dziękuję 😀

    OdpowiedzUsuń