Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

niedziela, 15 marca 2015

Zębata mordata czyli ten, kto się śmieje ostatni, przeważnie nie ma jednego zęba na przodzie



Nie wiem kiedy to się zaczyna. Pewnego dnia przestajesz zabiegać o plakietkę z wiewiórką, nalepkę z bobrem czy lizaczka dla odważnych i masz ochotę zwiać z gabinetu gdziekolwiek, nawet na klasówkę z matematyki.Niestety ból zęba ma to do siebie, że znajdzie cię wszędzie. Wszędzie.

W mojej rodzinie panuje dentofobia. Na pojechanie do dentysty z moim własnym ojcem zgodziłam się , myśląc naiwnie, że upiekę sobie trzy pieczenie na jednym ogniu - ja, ojciec i dziecko, będziemy się wzajemnie podtrzymywać na duchu i ratować w momentach zwątpienia. Wyobrażałam sobie naiwnie, jak trzymamy się za rączki, klepiemy po pleckach i dodajemy otuchy ciepłymi słowami.

Musiałam zwariować. Trzy dentofobie razem? W jednym gabinecie dentystycznym?
Oczywiście kazali mi iść na pierwszy ogien . W mojej rodzinie kobiety są na słabszej pozycji.
Usiadłam na fotelu i natychmiast sobie przypomniałam, że absolutnie nie mogę mieć dzisiaj żadnych zabiegow dentystycznych ponieważ mam akurat - gorączkę, rzeżączkę, cholerę , ospę i koklusz. Zanim pomoc dentystyczna zdążyła mnie przywiążać do fotela już byłam za drzwiami wskazując oskarżycielsko na najmłodszego - Twoja kolej. Siedział na plastikowym stołku, cichutki jak mysz pod miotłą. A to naprawdę nie było do niego podobne. Siedział i nie reagował. Natychmiast pospieszyłam mu z pomocą.

Oczywiście zaczęłam od negocjacji. Niestety, zdechły w zarodku bo zatkał uszy.
Próbowałam wciągnąć go do gabinetu za wszelkie wystające mu z ciała członki ale szło opornie, ponieważ lewą ręką trzymał się stołka a prawą stolika z prasą przerażająco - uspokajającą, drąc stopami rowy w szarym lastriko. W tym czasie mój ojciec nie wytrzymał napięcia i zemdlał, jego głowa stuknęła głucho o podłogę. Porzuciłam dziecko i skoczyłam się ratować własnego rodziciela, niestety młody  umknął z gabinetu na ulicę i szukaj wiatru w polu. Ojciec po dojściu do siebie tez już nie życzył sobie nic innego tylko podwiezienia do domu i posadzenia we własnym fotelu Znowu nieudana wizyta. I tak przez cały rok. Przynajmniej raz w miesiącu. Byliśmy bardzo systematyczni ale mało efektywni.




A teraz mam dentystę, u którego usypiam na fotelu w czasie leczenia kanałowego. Macie tak? Ha!
Zdjęcie u góry specjalnie dla Marzyni.

19 komentarzy:

  1. W czasie kanałowego to sobie można!:)).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też mam takiego cudownego dentystę, jak Twój :).
    Dzięki temu nie mam dentofobii.
    A zdjęcia z ząbkami jak wiewiórka piękne :)!

    OdpowiedzUsuń
  3. kanalowe czeka mnie w najblizszych miesiacach... nie musze od razu zasypiac, ale zeby chociaz nie czuc sie jak przy przemarszu ruskich wojsk... eh, no zobaczymy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u dentysty nie daje się dotknąć bez znieczulenia... no i przypomniałaś mi, że trzeba przegląd karoserii zrobić (((((

    OdpowiedzUsuń
  5. a i jeszcze jedno, w kwestii przeglądu karoserii mam pytanie - jak on Cibie usypia ?
    to pisałam teatralna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrzy mi głęboko w oczy i mówi ;No, Gabi, możesz się teraz odprężyć i założyć sobie słuchawki. Nic nie będzie bolało. " I już:-)

      Usuń
    2. taaaa bujać to my ))))
      na pewno nie używa młotka ??

      teatru

      Usuń
  6. :)) szkoda że piszesz tak rzadko, uwielbiam czytać to wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję EDYTA:-) Postaram się! Miłego dnia!!

      Usuń
  7. Ja i moje chłopy możemy za Was wszystkich chodzić!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amisha!:-) ja już się wyleczyłam, ale podziwiam i zazdroszczę z całej duszy!!

      Usuń
  8. Mam to samo! Dentystyczna fobia normalnie.... Nie pamietam juz nawet ile razy spieprzylam spod gabinetu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toya - wiem jakie to bolesne przeżycie, musisz znależć przystojnego dentystę. Koniecznie....

      Usuń
  9. Wszyscy dentyści powtarzają: już kończę...
    Co brzmi przynajmniej dwuznacznie... Przynajmniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalina - coś w tym jest, nie wypada mi mieć robaczywych myśli bo mój to mąż koleżanki...:-)

      Usuń
  10. Matko bosko, co za straszny widok. Dobrze, że nie oglądam tego wieczorem. Już wiem, skąd ten dzióbek i co on ukrywa na wszystkich poprzednich zdjęciach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove!:-) teraz już wiesz jak jest. Mam tylko nadzieję, że moje wewnętrzne walory zasłonią moje królicze zęby, prawda??...bo w końcu podobno wnętrze, wnętrze się liczy! Dziś specjalnie opublikowałam dla Ciebie bezdzióbkowe, pełnogębiste i pełnozębne zdjęcie !

      Usuń
    2. Widziałem, widziałem i od razu zauważyłem, że zdjęcie full-ząb. Dziękuję :)

      Usuń
  11. Jessu, jak mogłam TO przegapić?! Uuuu, fantastisz! I dedykowane... CaUski!

    OdpowiedzUsuń