Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

niedziela, 26 stycznia 2014

Niektórym kobietom nie wystarcza bukiet róż, chcą, żeby mężczyzni tym różom zmieniali jeszcze wodę czyli Finka z kominka wprawka druga



Kiedy masz osiemnaście lat, wydaje ci się, że życie jest jak wąski korytarz pełen mężczyzn, przez który przepychasz się za pomocą łokci, kolan i bioder. Praktycznie nie da się przez niego przejść bez ocierania, obśliniania i obłapiania. Cokolwiek ci upadnie, natychmiast zostanie podniesione setką męskich dłoni, cokolwiek zgubisz, zostanie znalezione i dostarczone ci na złotej podusi z czekoladką na pocieszenie. Jeśli wyrazisz jakieś życzenie, zaraz zbliży się do ciebie tłumek umięśnionych, pomrukujących miarowo, wypełnionych po uszy testosteronem samców chcących je spełnić. Właściwie oprócz uśmiechania się, mycia i poprawiania włosów w sposób niedbały, acz niewinnie - seksowny, nie musisz robić nic. Wierzcie mi, tak właśnie jest. Byłam tam.

Brodząc tak w powodzi tego kwiatu, przez długi czas nie zauważasz, że korytarz staje się coraz szerszy, samce stają się z lekka wyliniałe i kaszlące, a ocierania się jest jakby mniej. Gdzieś tak w połowie drogi do czterdziestki, możesz już spokojnie tańczyć kujawiaka z wymachem, tylko od czasu do czasu wpadając na zabłąkanego, zgarbionego przechodnia w wymiętym, brązowym garniturze, z paniką w oczach widocznych zza zaparowanych okularów.
Oczywiście, może się zdarzyć, że na twoje pięterko przez nieuwagę dostanie się jakiś mało doświadczony ale pełen dobrych chęci młodzian, przez którego będziesz miała znowu poobcierane kolana i łokcie, ale wkrótce i tak ucieknie tam, gdzie znika reszta jurnych samców. Do krainy Nigdy-Nigdy- Więcej.

Po pięćdziesiątce masz korytarz dla siebie, wieje na nim zimny wiatr, ty jesteś przezroczysta, a jeśli ktoś się tu zabłąka to i tak natychmiast zwiewa gdzie pieprz rośnie zostawiając po sobie jedynie niezapłacone rachunki, brudne naczynia i zmiętą pościel. Tak dokładnie to nie wiem, jeszcze tam nie byłam.

W takim jednak miejscu, znalazła się Ewelina. Gdzie nie spojrzeć, lodowa pustynia, duje północny wiatr, a ślady stóp nielicznych samców zostały dawno zasypane, zatarte, przeżute i pożarte przez liczne wygłodniałe kłusowniczki, zwykle wykształcone, majętne i wydepilowane od stóp po uszy.

Codziennie rano Ewelina witała swoją twarz w lustrze. Lubiła swoje odbicie, lubiła siebie, lubiła swoją pracę, nie lubiła jedynie tej pustki dookoła. Miała wrażenie, że ciało jakie posiadała nie powinno się marnować i leżeć tak całkiem odłogiem, jak stara, zużyta onuca. Muszą być przecież na tym świecie mężczyźni, którzy szukają kogoś takiego jak ja - pomyślała z nadzieją i postanowiła przebić tą lodową ścianę, zrzucić czapkę niewidkę ze świeżo zrobionej koafiury, a w skrócie, po prostu zamieścić w internecie anons matrymonialny.

Skostniałymi palcami wystukała na klawiaturze: Mam 50 lat. Szukam faceta, na dobre i na złe. Niegłupiego, pracowitego, z poczuciem humoru i fantazją.

Ogłoszenie zamieściła na miejskim portalu, bo w miłość na odległość większą niż 20 km, już dawno przestała wierzyć. Oczywiście miłość na odległość istnieje, niestety, tylko jeśli jesteś w ciasnym korytarzyku pomiędzy 20-stym a 30-stym rokiem życia. Niektóre samce potrafią biec do Ciebie wiele kilometrów, nie pijąc i nie jedząc przez wiele godzin, a na dodatek potrafią robić to codziennie. Ten korytarzyk Ewelina opuściła już tak dawno, że nawet nie pamiętała drogi powrotnej do niego.

Pierwsze odpowiedzi pojawiły się już w godzinę po publikacji ogłoszenia. Niestety, nie były one tym na co czekała Ewelina.
- Hej. A co ty sobą reprezentujesz? Żeby mieć takie wymagania to trzeba być kimś!
- Dziewczyno! Ogarnij się. Chyba chcesz zostać starą panną.
- Kochana, jestem tym kogo szukasz ale pomykam ze zgrabnymi osiemnastkami w moim Porsche i stare wraki mnie nie interesują.
-hehe...chyba się czegoś najadłaś kobieto, daj sobie spokój i zajmij się dzierganiem skarpet dla wnuków sąsiada.
- A co on z tego będzie miał?

Było kilka odpowiedzi od podobnych Ewelinie kobiet, które próbowały jej bronić.
- Przestańcie, przecież w końcu dobrze, że szuka kogoś kto nie jest leniwy i głupi. Czy to naprawdę tak dużo?
Reszta odpowiedzi nie nadawała się do powtórzenia.

- Pierwsze śliwki - robaczywki, pocieszyła się Ewelina i spokojnie czekała. Niestety, oprócz maili z ofertami powiększenia penisa i paroma ofertami tanich wyjazdów do Tajlandii, do skrzynki nie trafiło kompletnie nic.

Zebranie! - pomyślała i natychmiast zadzwoniła do przyjaciółek, które porzuciwszy swoje własne rodziny, przybyły na ratunek z szarlotką i dwoma butelkami wina pod pachą. Zebranie przebiegało bardzo burzliwie, wino pito szklankami, szarlotkę mieszano z kiełbasą Podwawelską na gorąco z cebulką, i ogórkiem kiszonym sposobem domowym.

Po długiej nocy z przyjaciółkami, które zamiast pocieszać, zaczęły opowiadać o swoich dzieciach i wnukach, ciężkim poranku z muszlą klozetową w objęciach i trzech tabletkach na ból głowy, Ewelina usiadła przy komputerze, wpatrzyła się w ekran i wystukała:

Mam 50 lat - chłopa przyjmę. Warunki do uzgodnienia.



♡♡♡♡♡♡♡♡
Wpis jest częścią akcji "FInka z kominka" i można na niego głosować za pomocą ankiety, którą być może uda mi się tutaj zamieścić. Za ewentualne datki (głosy) serdecznie dziękuję. Jednoczenie spieszę dodać, że wpis niniejszy powstał w ciężkich warunkach, musiał by napisany za jednym zamachem i nie podlega zwrotom i poprawkom dopóki nie powrócę z zagranicznych wojaży. NO, żesz, jeśli ktoS mi powie jak zarządzać blogiem za pomocą Androida to będzie miał moją dozgonną wdzięczność.

posted from Bloggeroid

29 komentarzy:

  1. Piękny wpis :)
    Gdzie jest ten pierwszy ciasny korytarz? Bo mnie jakoś ominął:P
    PS. Ja się boję, co następnym razem znajdę w Twojej misce... Zresztą, co by to nie było, mnie się ciągle kojarzy tak samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. He, he, mnie też ominął :)
      A co do wpisu to już Orzeszkowa (bodajże, mam nadzieję, że nie strzelam tu jakiegoś byka) pisała, że serce kobiety bije najpierw w rytmie 'tylko ten', potem 'ten albo tamten', a na końcu 'byle-jaki-byle-był' :) Taki lajf.
      Ale po twoim wpisie to nie wiem, co przyczyniło się do zmiany poglądów Eweliny: realizm, czy mieszanie szarlotki z kiszonymi ;-P

      Usuń
    2. Fidrygauko i Skorpionie - bo już zapomniałyście jak się tym korytarzem przepychałyście:)
      Skorpionie - mnie się wszystko kojarzy, Fidrygauko - kiszony wywołuje u niektórych melancholię, szczególnie jeśli w stanie niepoćwiartowanym. Myślę, że jednak te albumy ze zdjęciami:)

      Usuń
  2. Rewelacja ten korytarz. Z rozkoszą postawiłem się w roli wyjącego z bolesnej chuci samca i zastanowiłem do którego korytarza bym najchętniej zajrzał. Do pierwszego -gdzie niełatwo i z koszami liczyć się wypada, pośredniego gdzie nie tylko zmysłowe uciechy ale i intelektualne czekać mnie powinny czy do ostatniego gdzie tylko te...intelektualne. Zastanawiające.
    A tak zupełnie poważnie to jak to odwrócić? Jakie są te "nasze korytarze"? Po dwudziestce-"choć maleńka za garaże to tatuaże Ci pokażę"? Na takich samice pazurki ostrzą?Po trzydziestce ten najlepszy łamie liczbę godzin na siłowni przez liczbę przeczytanych książek? A po czterdziestce co? To ostatnie pytanie nurtuje mnie najbardziej bo takowy okres w moi życiu nadchodzi i obawiam się że w swoim korytarzu również będę mógł liczyć tylko na wicher....
    Refleksyjnie, zadumiasto się dzięki Tobie -u mnie zrobiło.
    Głosuję bankowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po czterdziestce, Tamirianie, to wsiadasz na motor/ samochód sportowy, robisz tatuaż i zjeżdzasz w dół na babski korytarz numer 1.:)

      Usuń
  3. Zimny pot oblał moje plecy, nie podoba mi się ta perspektywa tuż przede mną. Też głosuję, bo tekst świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Socjo, pusty korytarz ma swoje dobre strony. Nie trzeba golić wąsa, można zostawić brwi w stanie naturalnym, i już można normalnie zakładać czpę i szalik bez obawy zniszczenia swojego wizerunku. Wygoda górą:)

      Usuń
  4. głosuję z szerokiego korytarza:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do głosowania do przyjemność po mojej stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. DObra jesteś :) Ja się trochę boję tego co nieuchronnie nas czeka. Moja próżność i tak już zdeptana została wiele razy.. Te puste korytarze pojawiają się, gdy tylko masz dzieci przy boku lub brzuszek wielkości bębna....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani M. a to dopiero poczatek, dopiero się zaczyna...:)

      Usuń
  7. Tekst świetny, jak zawsze, tylko gorzki i nie całkiem prawdziwy. Jest bowiem jeszcze gorzej. Nie brak kobiet między 20 a 30 zupełnie niezauważanych, takich, którym nikt nie podaje nic na złotej podusi, z którymi żadne samce się nie uganiają. Życie nie uznaje równości płci i nie jest sprawiedliwe. Facet nie musi być przystojny, żeby mieć powodzenie, a kobieta musi być ładna i nie ma wyproś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie brak też młodych samców snujących się pustymi korytarzami, Ove. Life is brutal:)

      Usuń
  8. na mnie to czeka tylko ten zimny, lodowaty, przestronny...

    idę zatańczyć :)

    gdzie mam zagłosować?

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałąm już dawno, dziś wpadłam tylko zagłosować. Bo warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. no i kolejna baba, którą uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Wspaniale napisane, więc z przekonaniem zagłosowałam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja się już załamałam przy pierwszym akapicie...chyba nie w te korytarze właziłam... :-) Super!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jessu, wróć już Pieprzyku. Ja mam teraz faceta, który MA PRAWO JAZDY (Yes, yes, yes!!! wcześniej 23 lata z chłopem niezmotoryzowanym i jazdy pykaesem), więc ja się nawet do ciebie wybiorę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! I to jest świetny pomysł Marzyniu!!!!:))))) Trzymaj tego faceta do wiosny/lata, zrobimy potańc wspólny!

      Usuń
  14. Dziękuję głosującym:))) Niestety, tym razem Kaczka wezwała posiłki i doczepiła silniki do kupra: ) Zaszczytne drugie miejsce:))))nie jest źle!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, przynajmniej drugie. to jednak tutaj troszkę znają się na rzeczy:-).

      Usuń
  15. Szkoda, że nie trafiłam tutaj wcześniej. Byłabym głosowała na ten i żaden inny post:-). Wprawdzie spodziewałam się nieco innego zakończenia, ale...

    OdpowiedzUsuń