Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

piątek, 20 lipca 2012

Makiawelizm falliczny i bajronizm waginalny czyli Weltschmerz- część 2




Tekst wrzuce wieczorem. Nie mogłam sie jednak oprzeć Ediemu i musiałam go umieścic wczesniej. A może mały konkursik, jesli juz ktos tu zerknie - co sie zdarzyło?Hmmm?

Ci, którzy obstawiali saksy - wygrali!


Zaopatrzony w ciepłe ubranko – kurtkę na watolinie, białe, czyste kalesony, koszulę wizytową i codzienną, skarpety w żmijkę i sportowe frotte, Edi poczuł, że wstępuje w niego nowe, lepsze i bogatsze życie. Za namowa narzeczonej postanowił stawić czoło światu i Unii Europejskiej i zgodził się na znalezienie mu pracy za granicą. O swojej decyzji poinformował zdumiona rodzinę i znajomych zaledwie na 3 dni przed wyjazdem . Zżymał się straszliwie na wszelkie komentarze dotyczące braku znajomości jakiegokolwiek języka,  po za mocno utykającym ojczystym  i opryskliwie odpowiadał „Jeszcze zobaczycie”.

Rodzina tłumnie stawiła się aby wsadzić Ediego do autobusu- ciotka Stefa  zalała się łzami, ciotka Hanka postanowiła dać gastarbeiterowi kilka rad płynących z jej własnego doświadczenia, kiedy to pracowała „u Niemca”,  wuj Tadeusz poklepał Ediego po plecach i wsunął mu w kieszeń 10 dolarów. Pewnie uszczknął trochę swojego skarbu, pozostałego po dobrych czasach kiedy to jako młody inżynier otrzymał pierwsze zagraniczne pieniądze za projekt niesamowicie skutecznej pompy zatapialnej.  Rodzice Ediego czuli się jak rodzice syna wyprawiającego się na wojnę, z jednej strony czuli dumę, a z drugiej strach.  Matka słaniała się na nogach, podtrzymywana przez silne ramię męża, i pochlipując w chusteczkę wielorazową szeptała urywane zdania :- „Mój syn…tak daleko…mój kochany syn..na wygnanie” Towarzystwo w autobusie i kierowca zdawali się być nieco zniecierpliwieni tym przedłużającym się pożegnaniem; w końcu miał miejsce długi pocałunek na pożegnanie i Edi odjechał machając wesoło przez okno.

Przez pierwsze 10 godzin zarówno mama, jak i narzeczona wysyłały SMS-y, dzwoniły jak szalone i wymieniały się informacjami –„Są tu i tu, minęli to i to, zjadł już kiełbasę i jajka, wypił wodę, rozmawiał z tymi z przodu, stanęli na parkingu, ser mu nie smakował…” itd. Zauważyły tez, że Edi stał się jakby bardziej opryskliwy i smycz telefoniczna zdawała się mu ciążyć w nowej przygodzie.  Postanowiły dać mu wolność , i umówiły się, że grzecznie poczekają na to aż sam zadzwoni.

Minęło 10 godzin….
Telefon zadzwonił w środku nocy i wyrwał Narzeczoną ze słodkich objęć Morfeusza, w które wygodnie opadła zmęczona po serii zadręczających ją myśli.
- Haloooo – odezwał się nieco chrypiący głos
- Haloooo! Cześć kochanie, gdzie jesteś?
- Nie wiem….
- To zapytaj kogoś.
- Nie mam kogo, tu dookoła są tylko pola i las.
- Zapytaj kierowcy albo tych ludzi, którzy z tobą jadą – ćwierknęła w telefon Narzeczona, nieco już rozbudzona.
- Ale tu nie ma autobusu…ani kierowcy…ani nikogo…
- Gdzie ty jesteś??!!!- histerycznie krzyknęła Narzeczona – W jakim kraju????!!!Czy ty jesteś pijany???
- Nie wiem…właśnie się obudziłem na jakimś polu, i na dodatek komórka mi pada bo wydzwaniałyście do mnie jak głupie…
I tu połączenie się urwało....

(ciąg dalszy nastąpi, bo niestety nie zdążyłam więcej )

75 komentarzy:

  1. zdaje się, że facet już tylko marzy o podróży
    w Siną Dal....;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pan kierowiec znowu zaspał. A co tam postoję poczekam i popatrzę jak zarost rośnie. Spieszy mi się gdzieś...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) Haha,,,Jestem3xl - widzę, że znasz zwyczaje Edich!:)Tak...to powinno byc ich motto zyciowe:)))

      Usuń
  3. Jestem współczesną wersją Marylin Monroe-wzbogacę swoją rolę tańcem na rurze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie jednak muszę złapać pion

      Usuń
    2. hmmm....rura powiadasz:))))w poziomie też się da, ale można sobie co nieco poobcierać:)

      Usuń
  4. "To teraz mi mówisz, że to długie, czerwone, co zawsze staje na przystanku, to tylko autobus?!"

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam pomysła, ale dojrzałam,że Edi zdaje się rozmawia przez komóreczkę. Czy mi się wydaje? Pewnie wciska jakiś kit swojej białogłowie, stwarza pozory,że jej pilnie słucha i się podporządkowuje, a tak naprawdę marzy o wolności.Pewnie właśnie na autobus czeka, by uciec od wybawicielki co go od pionu usiłuje postawić.:)Co chcieć, niebieski ptak:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wywaliła go z domu? Nie dał rady spełniać wygórowanych oczekiwań? Wygląda na nieco zużytego... ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Życie niczym rozpędzony autobus minęło Ediego, który...eee...jedzie do okulisty bo ee ma gałkę z anteną?
    No dobra pójdę wypić kawę i do wieczora ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inwentaryzacjo - tak, ja tak myślę - piękna metafora- nie wiem tylko czy on zdaje sobie sprawę z tego, że coś go ominęło.")

      Usuń
    2. Ano dojrzałam już, że to telefon, co wiele tłumaczy. Jednak trza czytać (i oglądać) w okularach ;)
      Rano cierpię na jakies wydumane horrorystyczne interpretacje, na szczęście resztę czytelniczek masz w miarę łebskich ;)
      pozdrawiam

      Usuń
  8. Edi na saksach? Dzwoni do żony - kończy mu się money i wódka. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo...Emi, zaglądałas mi do głowy? Czy też znasz Ediego?:)

      Usuń
    2. "Bus stop" go zdradził:) "Zjadł już kiełbasę i jajka", "ser mu nie smakował"- brutalny hiperrealizm. (wiktuały w wiklinowym koszyku) Ale ale - co będzie dalej?

      Usuń
  9. Zwija sie, bo ileż można znosić zmuszanie kogoś do szukania pracy, a potem pracowania ... No i jak on w takch cudnych ciuchach ma chodzic?! - obciach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę karkołomne zadanie, przynajmniej w moim odczuciu, bo Twoje posty często mają dość nieoczekiwane zakończenia i rzadko - tym bardziej po tytułach - są przewidywalne ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Edi postanowił tańczyć na rurze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Rzuciła go jednak?
    Albo skrajnie, żeni się???

    OdpowiedzUsuń
  13. Halo czy to plebania, chcę się nawrócić i wyspowiadać,czekam na przystanku na księdza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rajka:)))) a widzisz, nic nie wiem jak to jest z jego życiem duchowym...nic a nic:/

      Usuń
  14. I nastał wieczór....gdzie post? Pierogi mi się przypaliły od tego ciągłego zerkania na pieprzowisko.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika, własnie wstałam, szkoda, że tych pierogów mi nie podrzuciłaś bo musiałam się zadowolic kromką z tunczykiem:)

      Usuń
    2. Wołałabym Twojego tuńczyka niż moje pierogi.Zgagę miałam po nich:)A propos to wysmarowałaś historię z życia wziętą. Znałam takiego Ediego co pojechał wczasach PRL-u na wycieczkę na zachód by pohandlować.Cała rodzina złożyła się by mu ta wycieczkę opłacić. Wyjazd był tygodniowy, a Edie wrócił po miesiącu. W powrotnej drodze, jak tylko przekroczył ojczystą granicę tak poszedł w Polskę.Wrócił goły jak święty turecki:)

      Usuń
  15. No właśnie, (W)Pieprzu drogi, gdzie nasz ulubiony ciąg dalszy?!!

    OdpowiedzUsuń
  16. Ojej, zaraz, zaraz...wieczór zaczyna się za godzinę! Ależ mi sie podobają odpowiedzi:) I nawet niektóre trafne są:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz zrobić tak jak Edi i jak zadzwonisz na plebanie szczególnie po północy to wszystkiego się dowiesz.

      Usuń
  17. Ja nie rozumiem tego najeżdżania na Ediego - w tym kraju po prostu nie ma pracy dla ludzi z jego kwalifikacjami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Dokładnie Daimyo:))Nie ma tu pracy na miarę jego ambicji!

      Usuń
  18. No to sobie poczekam co się z tego jajca wykluje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na orła nie licz Jaskółko, pewnie kukułka:)

      Usuń
  19. Ty to trzymasz to napięcie, normalnie ze nie mogę.
    Wychyle się może Edi gdzieś na moich polach przycupł-choć bardziej obstawiam dojazd do granicy z PL i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hannah - nie, nie...znalazł się za granica, to pewne!

      Usuń
  20. Komórka padła i Wieprz też padła... Na jaką ładowarkę działasz?Pisz że szybciej cedeena!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nivejka - pisz, pisz...a kto ma pranie, prasowanie i pakowanie zrobić? Hmmm? Wyszło mi 3xP:)

      Usuń
  21. W takim momencie??? Serca nie masz! I jeszcze lodówki nie wygrałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zoska - Do wygrania oryginalny podkoszulek Ediego, wraz ze skarpetami co to je ściągał przed...:)

      Usuń
  22. Właśnie cIę urodzinową zobaczyłam i zapragnęłam tak samo młodo wygladać w symbolicznym wieku, będę jadła wiecej ryb, znaczy się:) Jako, że lepiej późno niż później śpiewam Ci teraz 100 lat, czy dobiega Cię echo 13 lipca? Jeśli nie dobiega potrafię głośniej:)

    mam wrażenie, że powstaje studium osobowości edistycznej. W mojej rodzinie tez by się znalazł niejeden edistyczny typ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Magdo- dogoniło mnie:) Dorzuć czosnek, szpinak i paczkę fajek:)
      Oj, tak...Edi jest international:)

      Usuń
  23. A ja już w poprzednim wpisie miałam wrażenie, że Edi może próbować za granicą...Brak języka to nie problem. Tylko ten jego pociąg do alkoholu może go zgubić...
    Trzymam kciuki za Eda. Niestety nie zapowiada się dobrze, bo chyba Ed z autobusu został wyrzucony.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. A ja już w poprzednim wpisie miałam wrażenie, że Edi może próbować za granicą...Brak języka to nie problem. Tylko ten jego pociąg do alkoholu może go zgubić...
    Trzymam kciuki za Eda. Niestety nie zapowiada się dobrze, bo chyba Ed z autobusu został wyrzucony.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dlaczego mam dziwne wrażenie, że Edi został wypchnięty z autobusu ?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. żmijo- a może sam się wypchnął? ewentualnie wypadł?

      Usuń
  26. Ajajaj tego nie mogo mu zrobić, nie Edkowi, żmije to już tak majo, nic tylko wypychać git-menów z autobusów:( Krejzor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No...Edi ma 190 cm wzrostu, do wypychania potrzeba kilku zdrowych, silnych chętnych:)

      Usuń
  27. Toż to kryminał prawdziwy, rasowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko:) Bohater rasowy to o opowieść rasowa:)

      Usuń
  28. W autobusie pewno nawywijał to go gdzieś w polu wysadzili :D. No jak można przerywać opowieść w TAKIM momencie??? Okrutnaś! :P

    OdpowiedzUsuń
  29. Znaczy się, byle do wyjazdu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mojego czy Ediego El? Ja mam przynajmniej walizki, Edi już nie...

      Usuń
  30. Coś mi się wydaje, że Edi wysiadł za potrzebą i został po drodze, ciekawe w jakim kraju :)))

    OdpowiedzUsuń
  31. O rany, przez przeprowadzkę coś cudownego mnie ominęło... mogłabym mnożyć historie na pęczki, mało tego, byłyby z autopsji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Margo - nie wierzę, że jesteś damskim Edim:) Jak głęboko sięga ta autopsja?

      Usuń
  32. ja się tak nie bawię, jak można tak ciekawie zacząć i tak dotkliwie przerwać???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)))kasiu - sadyzm, sadyzm w czystej postaci!

      Usuń
  33. Dokładnie, takie napięcie i bach! Nawet śniadanie przestałam jeść, podczas czytania :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aURORO- Czekoladowa Księżniczko - przy śniadaniu nie czytamy dramatów!

      Usuń
  34. Ja nie wiem, czy go wywalili za autobusu, czy sam wysiadł, ale niepodobna by wysiedział tam długo. To kara dla takiego Ediego siedzieć i dać się wieźć autobusem jak krowa ciężarówką. Człowiek potrzebuje powietrza, słońca i wolności przecież. No gdzie ten ciąg dalszy???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypieram sobie, jak już powypieram to napiszę:) oVE

      Usuń
  35. Pieprzu, no co jest grane? Pisze w odcinkach i jeszcze na dodatek gubi glownego bohatera w szczerym polu?
    Juz nic nie pojmuje... ;/

    OdpowiedzUsuń
  36. przyjemności trzeba dozować;-) kombinuj, kombinuj;-)

    OdpowiedzUsuń
  37. Eee... aaaa. a zie cio? (jak mawiał mały Jurand, jak nie wiedział, o co lotto). Co ja miałam poprawić, Pieprzyku?!

    OdpowiedzUsuń