Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

niedziela, 8 lipca 2012

Makiawelizm falliczny i bajronizm waginalny czyli Weltschmerz- część 1.


Kuzyn Edi* nie należał do awangardy rodziny. Jego kręgosłup moralny był tak słaby, że chłopak giął się jak glista ludzka postawiona na sztorc. Żadna praca nie spełniała jego ambicji zawodowych, każda była w jakiś sposób niewygodna i zwykle nie przywiązywał się do niej na dłużej niż miesiąc. Najczęściej winni byli współpracownicy i szefostwo nie umiejące docenić wysiłku jaki wkładał Edi w codzienne lub prawie codzienne, zwlekanie się z barłogu o nieprzyzwoitych porach i maszerowanie do roboty jak kodeks pracowniczy nakazywał.

Miał niesamowitego pecha, właściwie można powiedzieć, że załapał się na króla pechów, pecha wszystkich pechów, nadpecha wybitnego. Robotę, która zaczynał z ogromnym entuzjazmem natychmiast tracił, zostawał okradziony, zrobiony w bambuko, pominięty w rozdawaniu poborów, które mu się należały, wystawiony, zrobiony w konia, wystrychnięty na dudka i popchnięty w błoto. Żona, która pewnego pięknego dnia uciekła z dziećmi w niewiadomym kierunku, rzucając na pożegnanie „Cholerny leniu i pijaku!!”, zdawała się nie podzielać wiary w przekleństwo losu.

I pewnie żywot Ediego dobiegłby swego tragicznego końca, gdzieś pomiędzy ustami a brzegiem gwinta, gdyby nie to, że Edi miał matkę, która całym sercem przekonana była o istnieniu światowego spisku przeciwko jej synowi. Dawała pieniądze, prała, gotowała pomagała i wysłuchiwała kłamstw kiwając współczująco głowa i skacząc do oczu ojcu Ediego przy jakiejkolwiek próbie męskiej interwencji. Edi egzystował w pustym mieszkaniu, zwykle bez prądu i wody, którą odcinali mu złośliwie inkasenci, przygarniany do ciepłego M3 na zimę przez mamę i wyganiany wiosna przez ojca, naciągający ciotki i wujków na pożyczki spłacane później przez zawstydzoną rodzicielkę. Znajdował prace i gubił ją za chwilę, i tak przez ostatnie 20 lat z haczykiem.

Zwykle kuzynów Edich ukrywa się w najgłębszych zakamarkach pamięci i udaje, że wcale ich nie ma, dopóki nie wyskoczą nagle jak diabeł z pudełka i nie rzucą wesołego „Hej,hej!!!Szukałem cię bo mam sprawę!”

Wiedziałam, że sprawa musi być poważna bo na pożyczkę nie miał co liczyć, moja odmowa dawno temu spowodowała mocne rozluźnienie się naszych więzów rodzinnych, i obrazę majestatu. Tym razem nie chodziło jednak o pieniądze.

- Ty masz tam takie różne koleżanki, co to nie? Nie umówiłabyś mnie z którąś? Wiesz…trzeba by ugotować, cos posprzątać, no i ten tego te sprawy co wiesz…- zakończył z rechotem- tylko, żeby jakaś ładna była, czysta i inteligentna! – wyciągnął w górę wątpliwej czystości paluch z obgryzionym, brudnym paznokciem.

Milczałam bo odjęło mi mowę, zresztą bałam się zaciągnąć głębiej tym samym powietrzem, które owiewało jego pachy.
- No, myśl, myśl… - przyjął mój szok za dobra monetę Edi.
Rozważałam przez moment czy któraś z moich znajomych może być aż tak zdesperowana, albo czy istnieje taka, której przyjaźń chciałabym stracić na zawsze i nieodwołalnie lub też zemścić się za cos okrutnie, boleśnie i długofalowo.
- No…nikt nie przychodzi mi do głowy…- wychrypiałam, bo faktycznie jakoś długo nikt mi nie podpadł.
- To jak wymyślisz to zadzwoń – uśmiechnął się wesoło i błysnął mi przed nosem nową komórką – Tylko, żeby czysta była!

Zaczęłam się zastanawiać skąd u Ediego brało się takie zamiłowanie do czystych kobiet, skoro sam większość czasu spędzał w barłogu, znajdującym się na środku śmierdzącej nory, a mył się jedynie w czasie okazjonalnych wizyt u rodzicielki.
Żonę, jak dobrze pamiętam, opisał mi w ten sposób:
„..i wiesz, ona jest taka czysta, że zanim jakieś bara-bara czy cos to mówi mi idź umyj nogi”

Zastanowiło mnie to, bo jednak według mojej znajomości technik bara bara nogi mogły nawet pozostać w kowbojkach, ja sama kazałabym umyc przede wszystkim cos zupełnie innego. Widocznie Edi stosował jakiś skomplikowany seks, w którym drapie się partnerke stopa po twarzy lub też cos w tym rodzaju.

Swoją pierwsza kochankę zachwalał, mówiąc:
„…ona mnie do łózka nie wpuści zanim nóg nie umyję, a po tym tam to też się myje, taka czysta jest…”

Dziewczyny w końcu mu nie naraiłam i o całej historii zapomniałam, a raczej zapomniałabym, gdyby nie drugie spotkanie, gdzieś tak dwa tygodnie po pierwszym
„…chodzę do urzędów żeby załatwić takie tam sprawy, i tam siedzi taka babeczka, niezła, niezła, cycek ma, czyściutka, fajna taka, studia ma…leci na mnie”- szepnął wionąc na mnie odorem skwaśniałego piwska.

Pokiwałam smutno głowa nad umysłowa degrengolada kuzyna, popatrzyłam w jego zapuchnięte oczęta, pewna, że to nie on a wódka z jego żył do mnie przemawia i sadzi duby smalone. Po miesiącu rodzinę obiegła wiadomość, że Edi opowiada jak to kobieta Urzęd-owa do niego wydzwania i usilnie pragnie spotkań z nim, fundowania mu kolacji, kupowania mu prezentów i w ogóle kochania go do szaleństwa, na dodatek daje wikt i opierunek.

- Ech…już całkiem rozum stracił – wzdychały ciotki
- Pie….li – ucinali krótko wujkowie.

Aż, pewnego dnia Edi zjawił się na zjeździe rodzinnym prowadząc ze sobą całkiem interesująca panią, z imponującym biustem, miłym uśmiechem i bujnym włosem.
Cała rodzina popadła w stupor, a niezrażony milczeniem grona okołosałatkowego, Edi przedstawił im narzeczoną.

Chudy kuzyn Marek, nieszczęśliwy i pracowity kawaler gryzł pięści z zawiści, owdowiały wuj Tadeusz łypał na Ediego zazdrosnym okiem, a ciotki próbowały wyciągnąć cos z narzeczonej – co jej zrobił, że zgodziła się grać w tej farsie albo jakie niedostatki charakteru lub umysłu posiada decydując się dobrowolnie na katastrofę życiową.

Panna okazała się jednak prawdziwie zafascynowana narzeczonym i o żadnej przebierance mowy być nie mogło. Zorientowałam się, że to na poważnie bo Edi pochylił się i szepnął mi do ucha pomiędzy kolejkami „ ..a wiesz jaka czyściutka…zanim cos ten tego to ona mówi, zdejmij skarpety i umyj się bo inaczej do łózka nie wpuszczę…”
Edi promieniał, nowa narzeczona znalazła mu prace i kupiła auto. Nie jakiś najnowszy model, zwykły Trupolew ale dawał pewnego rodzaju swobodę i poczucie wyższego statusu społecznego. Niestety autem Edi nie cieszył się zbyt długo bo odebrano mu prawo jazdy za jazdę po alkoholu. Tłumaczył, że upił się ze szczęścia bo życie w końcu zaczęło mu się układać. Nowa praca tez po dwóch tygodniach okazała się niewypałem, bo Edi znowu był w niej szykanowany przez mniej pracowitych kolegów, znękany rzucił więc robotę i zajął się oglądaniem seriali moszcząc się wygodnie na fotelu przed telewizorem narzeczonej.

Narzeczona była uparta, doszła do wniosku, że może Edi ze względu na skromność swojej garderoby czuje się niekomfortowo w towarzystwie kolegów robotników, wzięła więc mała pożyczkę i obkupiła amanta w nowe ubranie – od skarpet, przez koszulę, kalesony, aż po płaszcz bo właśnie nadciągnęła zima.

*Edi(Eddie) – imię kuzyna zony głównego bohatera filmu Witaj Święty Mikołaju. Edi nie mógł znaleźć pracy przez 15 lat ponieważ czekał na kierownicze stanowisko.

56 komentarzy:

  1. A nie chciałem wierzyć, jako mi przed laty mówili niektórzy, że każda potwora znajdzie swego amatora...:(( A to jednak prawda...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drogi Wachmistrzu-Znajdzie, znajdzie:) nie raz - nie dwa")

      Usuń
  2. jaja sobie z nas robisz jak nic. Inaczej tego wytłumaczyć nie potrafię. Takich glupich bab nie ma. Nie może być!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu - to nie akt fantastyczny ale fakt autentyczny:) Są głupsze, zapewniam!

      Usuń
  3. Krystusie nazarenski, teraz nie bede sie mogla doczekac nastepnej czesci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stardust, Ty nawet nie poczujesz bo i tak albo biegasz, albo jedziesz, albo pracujesz, albo piszesz:)

      Usuń
    2. Ooo nie, nie biegam i wypraszam sobie bieganie:))) O cala reszte oczywiscie mozna mnie posadzic:P

      Usuń
  4. szkoda,że trafiony i zatopiony, bo miałabym może kandydatkę ( z grupy ZEMSTA!):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe...OLQA - on juz czyha na następną ofiarę, a jest jak huba
      ")

      Usuń
  5. Och Edi, to postać charakterystyczna:)Swojska i znajoma. Każda rodzina ma takiego Ediego, ciężko doświadczanego przez Los, co to w żadnej pracy miejsca nie zagrzeje gdyż nie ma stanowiska dla pracownika z jego kwalifikacjami.ps. Tygodniami nie pościsz, a potem jak siekniesz posta to hoho:)No i te rysunki małżonka Twego:)Mniodzio:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nika - każdy ma swojego Ediego co go gryzie i owiewa:) Dziękuję ale pochwała niezasłuzona, rysunki zawsze lubię:)ale musze pozować jak chcę coś wybłagac.

      Usuń
    2. Moje pochwały są ZAWSZE zasłużone. Więc proszę nie ściemniać:)

      Usuń
  6. hehehehe :) biedny chłopaczyna... Iluż ja takich znam. No, bynajmniej jednego.

    Być może nie byłam zbyt czysta, bo mnie nie chciał (UFFF!!!) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aurora - haha...miałaś farta w życiu, ale wszystko przed Tobą:))))))

      Usuń
  7. Cały czas zastanawiam się nad tymi nogami, ich myciem i ich rolą w seksie - głowa mnie rozbolała :)) Chyba, że panie lubiły pana po stópkach cmokać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żmija37 - lubisz hardcore:))))

      Usuń
    2. Właśnie nie, ale widzę, że moja wyobraźnia nie sięga stópek :)))

      Usuń
  8. No, znam takiego Ediego, wyłazi od mamusi pobzykać, i się zabawić, ale jeszcze żadna nie dała się wrobić w utrzymanie, ale myślę, że to kwestia czasu. Hehe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy target dla Edich, Margo, to kobieta po przejściach w wieku 40+, jeśli Twój Edi dożyje tego wieku to ma szanse na znalezienie jakiejś chetnej rówieśniczki,

      Usuń
  9. Ja wiem! Ja wiem! To nie to, że ona taka głupia. Ona go jeszcze doubiera, doczyści, i nawet wycieczkę do Tajlandii mu zafunduje, i powie, że ma tam koleżankę, i ta koleżanka da mu misia dla niej, gdyż jest romantyczna, a miś będzie przypominał coś tam. I Edi tego misia nie zapomni, bo miś będzie z narkotykami w brzuszku. I Edi już nie wróci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove - chyba śnisz:))) Edi zawsze wraca, wraca i nie płaci")

      Usuń
  10. o matko toz to wypisz wymaluj moj szwagier tylko ze on czysty chlop i to bardzo .no ale skrzywdzony przez los.w kadej pracy go nie lubia albo on pracy ne lubie. i zawsze wiem gdzie go znalezdz mozna ha.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Majowa babciu:) Zaglądałam do Ciebie bo lubię oglądac zdjęcia Twojej wnuczki, jest przesliczna i ma w sobie cos optymistycznego:)
      A to jak szwagier to juz zajęty? No, to pewnie żonę ma, a zona dba")

      Usuń
  11. Zachodzę w głowę o co może chodzić z tą kobietą - bo nie wierzę, by na świecie były aż tak nieświadome desperatki! O.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antares - taaak, niestety, niestety istnieją :) Wystarczy pooglądac kroniki policyjne, człowiek zachodzi w głowe jak ludziska mogą być aż tak naiwni.

      Usuń
  12. Babeczka jest dobra i na pewno niebezinteresowna. Wyjdzie na swoje. Najpierw zainwestuje, a potem wydusi jak cytryny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jskółko - jako inteligentna forma kobieca nie dopuszczasz myśli, że ktoś może być aż tak naiwny, i az tak łatwowierny....

      Usuń
    2. No jakoś ta moja forma tego nie dopuszcza. :)))już wiem, takie pieścidełko jej potrzebne- misio maskotka?

      Usuń
  13. Odkąd poznałam jednego takiego Ediego osobiście oraz jego drugą wydawałoby się niegłupią połowę zaczęłam wierzyć że głupota ludzka oraz naiwność nie zna granic;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No...Nivejko, a potem jest jak w "Kochaj albo rzuć" - "wierszem gadał, a jak się upił to bynajmniej nie piwem ale winem i w dodatku importowanym!"...

      Usuń
  14. to się nadaje do rozmów w toku;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by Ediemu dobrze zapłacili to myślę, że sam by chętnie pojechał Magdo, z tym, że on bardziej się n adaje do Jerrego Springera:)

      Usuń
  15. Drogi Pieprzu,
    to ja dziki lokator na moment,
    wiem, że lipiec mamy, tylko nie pamiętam jak do tego doszło...
    ale paczę, żeś jest i tekścior cudny opublikowany! :)))
    przypomniała mnie się piosnka śpiewana przez Kazika Staszewskiego "inżynierowie z petrobudowy" z wątkiem czystych kobiet właśnie..."w zeszłym tygodniu miałem kobitę, co miała obie nogi umyte" :)bardzo a propos
    ale i kolejny fragment tejże pieśni "kładziemy lachę, niech brzękną szkła" sądzę,że dość adekwatny ;)))
    Sciskam Cię w pasię, jeśli pozwolisz za ten tekst,
    pokaż mi polską rodzinę, a znajdę w niej Ediego,
    ukłony i wyrazy uznania,
    dziki l. (ewelina)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że żyjesz Dzikusie Drogi:)))) Już się martwiłam, żeś sie tak wylaszczyła, że o zaglądaniu do blogosfery mowy nie ma:)

      Usuń
  16. Hej, no ja osobiście chyba takiego Ediego nie znam, co jest z korzyścią dla Ediego, bo bym ubiła.
    Kobiety takie znam, z kronik policyjnych właśnie. I też bym pewnie ubiła - w czasie próby perswazji (jak mniemam bezskutecznej).

    "zresztą bałam się zaciągnąć głębiej tym samym powietrzem, które owiewało jego pachy"
    Ja się wykończę!
    Nie pisz za często. Daj pożyć :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fidrygauko - i strzeż sie tych Edich, strzeż...

      Usuń
  17. A ja jakoś dziwnie przeczuwałam taką właśnie puentę dla tej historii ;-)) Znane są takie przypadki w życiu, oj niestety...
    Słuchy chodzą, ze się na chłodną Wyspę wybierasz, kiedyż to? Pięknych wakacji życzę!, ściskamy (ja i panienki mła) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze jej brak Inkwizycjo:))) będzie!
      Słuchy dobrze chodza, bilet już mam, właściwie zaraz, zaraz...za uściski dziękujemy:)

      Usuń
  18. Może owe czyste nogi przed "ten tego no wiesz", to jakiś symboliczny gest, odświętny. Jak bukiet kwiatów w darze. Ale chyba nie chcę nic wiedzieć na ten temat.:) Czekam na Część Drugą tego dramatu higieniczno-erotycznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emi (co kapitalnie rysuje) nie wiem, nie wiem co z tymi nogami - może matka go prała w dzieciństwie za nieumyte stopy? Taka trauma...

      Usuń
  19. Że też zawsze znajdą się takie kobiety-anioły, a raczej desperatki, które uwierzą w bajeczki takich Edich.
    Widzi mi się, że finał ta historia będzie miała tragiczny, chociaż tej kobiecie za jej dobro życzyłabym oczywiście pozytywnego rozwoju wypadków!
    pozdrowienia serdeczne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iw - oj, tak:))w dobie internetu i nowoczesnej TV wciąż chcemy prawdziwiej mniłości:)

      Usuń
  20. Każdy chyba spotkał w życiu Ediego, w takiej czy innej formie:))) Czekam na ciąg dalszy.
    Czy Edi ma być dawcą nerki może..???
    Z drugiej strony znam niezłe desperatki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Casablanca - podoba mi się Twoje biznesowe podejscie do tematu:) Nerka jest mocna!

      Usuń
  21. Historia przednia:-) I tak absurdalna, że aż musi być autentyczna, bo takie to już pisze samo życie. Pozdrowienia dla Ediego! (Co on z tymi nogami, skarpetami, no naprawdę...)

    OdpowiedzUsuń
  22. Agnieszko - właśnie, najbardziej zadziwiające sa historie prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak to mawiał Tuwim: 'kobiety lubią mieć stopę wąziutką, a żyć na szeroką'.
    Minęło trochę czasu i okazuje się, że wystarczy już jak partner stopę umyje :)

    OdpowiedzUsuń
  24. flying_kasiorek11 lipca 2012 17:07

    Musza mu t stopy najzwyczajniej w swiecie strasznie kabanic skoro go wszystkie baby do mycia nog a nie innej czesci ciala gonia. Wiem co mowie, mam w bliskiej rodzinie Ediego.
    Tekst pierwszorzedny. Poplakalam sie ze smiechu.Gratuluje talentu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Haha...to potwierdza regułę wystepowania Edich w każdej rodzinie:) Ciesze się, że przyczyniłam sie do usmiechu:))

      Usuń
  25. flying_kasiorek11 lipca 2012 17:10

    Cos mi zzarlo literke e.Mialo byc "te" stopy.

    OdpowiedzUsuń
  26. Pieprzu! Jesteś mistrzem słowa! Kocham Twoje teksty i jestem twoim najwierniejszym fanem!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieprzu wyciąga kraciastą chustkę i chlipie ze wzruszenia, wspomina także pierwsza wymianę postów na interii - pamieta, że było o czeskim maszyniście:)
      Yylko ta kapusta, ta kapusta...

      Usuń
  27. Kurcze, kobiety to jednak głupie są (niektóre). Pierwsza matka Ediego, że mu pomaga. A teraz narzeczona kolejna naiwna.
    I ja się zastanawiam, jak tu nie zrobić z mojego synka takiego Ediego. Ostatnio nasza Health Visitor powiedziała, że jestem na najlepszej drodze do wychowania maminsynka, bo go za często noszę.
    Świetny tekst!!! Pozdrawiam.
    Viki

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetnie napisane i przerażająco prawdziwe. Kiedy wydasz jakiś zbiór opowiadań w wersji papierowej? Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Uśmiałam się jak norka, choć problem jest poważny i wart rozpowszechniania. Kobiety robią takim nicponiom krzywdę pozwalając im trwać w takim chorobowym stanie, ale przy okazji robią sobie same jeszcze większą. Pewnie tatuś tej nowej tej pił, albo był destrukcyjny w inny sposób, stad u niej pociąg do takiego typu.
    Piszesz kapitalnie! Czekam na cd;)

    OdpowiedzUsuń