
"Kobieta bierze jednego za wszystkich, mężczyzna wszystkie za jedną."
Do napisania tego postu zachęciły mnie dwie rzeczy.
1. Przeczytanie poprzedniego przez mojego partnera, złożenie rąk i prośba - "Napisz, że ja do w/w kategorii nie należę, i że nie napisałaś tego z chęci zemsty za moje grzechy." - Nie należy! Ma płaski brzuch, nie odpluwa, nie sika w krzakach, w domu chodzi w spodniach i nie klepie mnie po pośladkach mówiąc 'Skocz no jałóweczko po piwko". Nie zakłada mi także nelsona na szyję lewą ręką przyciągając do siebie i krzycząc "Tyyyyle hektarów i wszystko moje".
2. Komentarz:
"Ojojoj! jak tu feministycznie się zrobiło :) jakaś Babska Koalicja się zawiązała :P
Ej baby, baby, chłopy jakie są to są, już ich nie zmienimy w końcu to inny gatunek ;P
ale jak Wam trzeba będzie lodówkę czy szafę wnieść na czwarte piętro, to pan Rysiu z zarostem pod pachami i spoconym podkoszulkiem będzie jak znalazł he he he :P Feminizm się szybko skończy LOL "
Feministycznie? Zaraz, zaraz...Jaki inny gatunek? Jak to TACY SĄ? To były jedynie przykłady wynaturzonych przedstawicieli rodzaju męskiego - odpadków ludzkiej społeczności z dobrym samopoczuciem, niestety. Co by było gdyby na świecie pojawił się twór żeński posiadający wymienione wcześniej cechy?
Dajmy jej na imię Euzebia.
Poranek przywitał Euzebię śpiewem ptaków. "Ale drą ryja gnoje" - warknęła nasza bohaterka, jako że poranne wstawanie nie należało do jej ulubionych czynności. Siadła na łóżku w szeroko rozpiętej, nieco już spranej flaneli, a uwolnione piersi smutno popatrzyły w oczy leżącym na podłodze skarpetom. Euzebia schyliła się i podniosła jedną z nich do nosa, wciągając powietrze w owłosione nozdrza. "Eeee, jeszcze się nada" - skwitowała z uśmiechem i wzuła wężową parkę na stopy; nałożyła rozklapane papucie i udała się do toalety. .........
"Niezłe samczyki" - pomyślała Euzebia obserwując z ciekawością nowych studentów wychodzących z auli. Rozparła się wygodnie na profesorskim krześle i ziewnęła przeciągle i głośno,ukazując przy tym czerniawe pniaczki dawno niemytych zębów, następnie położyła nogę na nogę i zaczęła drapać się po łydce, przyglądając się jednocześnie uważnie szczecinie włosów wystającej spod nogawki spodni. "Trza by się ogolić.." Odłożyła jednak sprawy estetyczne na później, dając pierwszeństwo bardziej przyziemnym potrzebom. Z czarnej teczki wyjęła puszkę Tyskiego i kanapkę z boczkiem zawiniętą w zatłuszczony papier. "Ach...." - złoty napój spłynął gładko do gardła. "Beeee..." - odpowiedział z zadowoleniem żołądek. Euzebia pomasowała piwny mięsień, mierzwiąc przy tym porastającą go kępkami rudawą szczecinę. "Taaaa..." - wgryzła się w kanapkę pozwalając tłuszczowi spływać łagodnie po brodzie. Ostatni łyk Tyskiego posłużył do przepłukania jamy ustnej i zebrania z pieńków różowawych resztek mięsa. Wytarła rękawem brodę i jeszcze raz beknęła z zadowoleniem. ........
"Wódka była pewnie chrzczona" - zmartwiła się Euzebia poruszając się w rytmie Tańca z Szablami i odbijając od przydrożnych latarni. "Booo wszyyyscyyy Polaaacyyy to jeeedna roooodzinaaa" zawyła pod blokiem z uniesieniem, po czym przechyliła się przez poręcz klatki schodowej i zwróciła ostatni posiłek prosto w rabatkę pani Krystyny z parteru. "uch..." - sapnęła i odsmarknęła używając palców lewej ręki jako chusteczki.
I jak? Nobla dla tego, który chciałby z Euzebia dzielić łoże i stół.
O prawdziwych mężczyznach następnym razem:)





