Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

sobota, 13 lutego 2010

Nie płacz, że coś się skończyło, tylko uśmiechaj się, że ci się to przytrafiło czyli Nie rań osoby, której nie możesz zabić


Notka pisana u szczytu popularności Naszej Klasy

"Pamiętam kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłem. Było to koło toalety, zażądałaś ode mnie papierosa. Byłaś taka stanowcza, surowa-a przy tym piękna, wyjątkowa."

Portal Nasza Klasa osiągnął niesamowitą popularność. Doszło do tego, że jeśli nie masz tam swojego profilu to właściwie cię nie ma, nie istniejesz i w ogóle jesteś stary pryk, który nie wie do czego służy komputer. Pojawiły się dwa obozy - jeden zbiera tylu znajomych ilu się da, im więcej tym lepiej, a drugi twierdzi że więcej znajomych niż 50 to już obciach, "sromota i gańba" /jak krzyczał nasz organista kiedy widział nas palących w pobliżu kościoła/.
Fajnie jest wspominać stare, dobre czasy. Fajnie, pod warunkiem, że nie ograniczamy się do tekstów typu: "Widziałaś jakiego Małgośka ma wąsa? A Jola jaka gruba! A Zbyszek łysy!!!. Zapominamy przy tym, że z nas też już wiotkość odbiegła kurzym galopkiem, ciałko jakby mniej jędrne, a naszemu mężowi dużo zaczyna brakować do Adonisa, jakim kiedyś z pewnością był. /bo przecież wychodzić za mąż za kogoś poniżej Adonisa nie miałoby sensu:)/

Najgorsze są jednak niespełnione miłości, które przez lata upiększyły niedoszłych kochanków czyniąc z nich coś na kształt istoty boskiej, której czas nie nadszarpnął spróchniałym swym zębem i która posiada jedynie zalety, o jakich inni mogą poczytać w "Harlequinach".

Dostałam list od jednego z byłych wielbicieli. List serdeczny, zabawny, zawierający w sobie jakieś okruchy i echa dawnej sympatii. Odpowiedziałam, pożartowaliśmy wspominając stare czasy i zgodziłam się umówić na przyjacielską kawkę w celu poroztrząsania tego co było, a pewnie i pogadania o tym co by być mogło, gdyby wtedy nie…akurat...bo...

Zanim jednak doszło do "randki" wielbiciel zatopił się w swoich marzeniach i wyprodukował list, w którym opisał wszystkie moje zalety ciała i umysłu. Pokusił się tez o opis mojego sposobu poruszania się, gestu z jakim odrzucałam włosy , długości moich rzęs i czerwieni moich ust. Włosy zjeżyły mi się od kostek po czubek głowy, a po plecach przebiegł dreszcz!! Toż ja temu cudowi nigdy w życiu nie dorastałam do pięt, a intelektualnie nie wyszłam ponad poziom kolan. To mam być ja? Ta rewelacja, która zamiast szurać buciorami i zdzierać zelówki szybowała sobie lekko nad ziemią i rozrzucała wokół płatki czerwonych róż? Ta bogini żywiąca się nie mielonym i galaretą z nóżek tylko poranną rosa spijaną z liści traw? Ta dziewoja urocza z gęstym włosem i bujnym biustem a talią cienką niby szczaw? Pobiegłam do lustra. Nic. Przejrzałam zdjęcia od dzieciństwa do teraźniejszości - nie rozpoznałam w tym opisie nawet małego palca od własnej nogi.
I jak go tu skonfrontować z „20 parę lat później” z krwi i kości wypijającą hektolitry kawy, lubiąca mocne słowa, na dodatek nie gardzącą tatarem? A fe! Tfu! A kysz maro!
Nie, nie zrobiłam mu tego. Nie wyciągnęłam trupa z szafy i nie zabiłam cudu. Korespondencja jest mniej bolesną formą niespełnienia w miłości.

20 komentarzy:

  1. A ja myślę że by się nie rozczarował. To jak my się widzimy, a jak widzą nas inni to często dwa różne obrazy. Nie wiem czemu tak jest ale nie raz się przekonałem że to prawda. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To Ty, Pieprzu drogi, nie byłaś zawsze ostoją feminizmu bez stanika, tylko odrzucałaś wdzięcznym ruchem włosy i wydymałaś czerwone usteczka? :)
    Akurat nie mnie się pastwić, bo mnie nie ma, jestem starą prykówą i nie wiem, do czego służy komputer :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Podobno wydymałam, podobno biodrem kręciłam i falę włosa blond z połyskiem czerwieni po plecach rozrzucałam. Kurna chata - może Seba ma rację, może ja swojej rusałkowatowości nadobnej a codziennej zauważyć nie chciałam.:)Pewnie mi ten feminizm wrodzony oczy przesłaniał.

    Noooo...to wszystko jasne dlaczego uparcie wpisując MAGENTA na wyszukiwarce NK ciągle otrzymuję rezultat - "użytkownik o podanym nazwisku nie istnieje".

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie trzeba było wąsów zapuszczać? Hmmm....

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to już jest, ze swojej gębie człowiek wiele wybaczy. Codziennie się ja widzi w lustrze i ten upływ czasu jest widoczny na zdjęciach ...
    Zamieszonych na Naszej Klasie.
    Mam za sobą takie jedno spotkanie klasowe i... było fantastycznie;) przyszli ci, którzy nie wstydzą się zmarszczek i łysego beretu...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wąsy sypią się same w stosownym wieku :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę podkręcić wąsy! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam, pierwszy raz zaglądam i nawet mi się podoba, mogę sobie poczytać? :) Co do naszych wizji siebie i innych z tych lepszych bo młodszych czasów to nie ma po co uciekać, w końcu wszyscy staniemy się w końcu mumiami. Nasze wyobrażenia zawsze będą trwały mimo tego, że rzeczywistość często rozmija się bardzo z przeszłością. Życie jest za krótkie żeby się takimi małostkami przejmować :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. wyśmienity blog, podlinkowałam sobie, pozdrawiam!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba to co napisałaś , bo ostatnio jedna z moich koleżanek miała sytuację podobną i potem siedziała przed lustrem i wzdychała sama do swojego odbicia :):):) Mąż jej zapowiedział , że jak nie wykasuje natychmiast swojego profilu z tego portalu rozpusty to on zacznie pisać listy do wszystkich rusałek z kilkunastu lat nauki :):):):):) Się wystrachała normalnie :):):) Ja niestety nie dowiem się , czy byłam cud maliną tudzież inną smacznością , bo nie mam tam konta :):):)

    OdpowiedzUsuń
  11. I znowu jakby nie patrzeć rewelacja...!!:):)Ty wklejaj wszystko, nawet starocie....Uwielbiam się tutaj dołować że ktoś tak zjefajnie pisze:):)
    a co do naszej...miałem profil.Złapałem kontakt z rodzinką zapomnianą. Cel spełnił. Delete:):)
    To nie jest moim zdaniem coś dobrego dla małżeństw czy związków w ogóle...choć wystarczy odrobina zdrowego rozsądku..Jak u Ciebie:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Konto mam, nawet kiedys ktos zglosil pretensje, ze posiadam tylko jedno zdjecie, w dodatku samej glowy i w dodatku widac, ze reszta byla ubrana:(( Bardzo nie ladnie Stardust, bardzo nie towarzysko sie zachowalas. Znajomych mam tez (ponizej 50) i to glownie takich, co to ich okiem moim kaprawym kiedys widzialam. Wyraznie sie do tego nie nadaje, a sama zalozylam moje klasy, bo w moim roczniku, to juz sie nikt takimi pierdolami nie zajmuje, albo boi sie komputera;)) A i nikt nie pisze, ze chcialby sie spotkac i odswiezyc/wymienic wspomnienia, marzenia a moze i sprawdzic czy oddech ten sam. Dzizas, nikt mnie nie lubil i nie lubi!!! Pojde chyba popelnie harakiri:((

    OdpowiedzUsuń
  13. obóz pierwszy na naszej-sekcie jest konsekwentny w swym działaniu nałogowego 'dodawania do znajomków"

    OdpowiedzUsuń
  14. davi słitaśny14 lutego 2010 09:54

    A mojemu profilku do szczescia brakuje tylko zdjecia z emo-grzywka na bok, cyckami na wierzchu i kiblem w tle;)

    OdpowiedzUsuń
  15. mmm...to zdjęcie na zawsze zapadło w głębiny duszy mej.

    OdpowiedzUsuń
  16. to Seba się namęczył,ODĘ o Twoich urokach napisał
    i co KOSZ :)...czyli do wszystkich swoich zalet możesz dopisać niedostępność...

    OdpowiedzUsuń
  17. co macie do wąsów... ;))))
    Że niby dobrze czy źle...

    Ale post fajny, tylko szkoda że kolegę samego z jego wizją ciebie zostawiłaś... Może rzeczywiście masz coś z tymi włosami, oczami, tylko lusterko w domu jakieś nie tego...
    A co do czerwonych ust: ponoć trzeba sobie podgryzać i się czerwone robią...
    Muszę poćwiczyć i sprawdzić...
    :)))))

    OdpowiedzUsuń
  18. Hehe...niech sobie żyje z ta wizją:))))) Ja spokojnie żyje ze swoimi i na dobre mi to wychodzi.:))))
    riverman? - jaki Seba???? Mhmm...niedostepność to było moje drugie imię.

    OdpowiedzUsuń
  19. a ja sie naszej klasie oparłam. Jakos mnie to nie wciągneło, dawne więzi juz dawno przestały istnieć. może i lepiej. jakos przeszłośc mnie nie ciągnie.pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Tak chyba lepiej :) dla obojga...

    OdpowiedzUsuń