Uwielbiam gadanie o niczym. To jedyna rzecz, o której coś mogę powiedzieć.

czwartek, 7 maja 2015

Zapiski z randek, znalezione w wannie...


Randka. Wielka niewiadoma.

Jak odkryć czy to ten, czy też kompletnie nie ten i marnujemy tylko czas i kosmetyki?
Oczywiście świetną sprawą byłoby odkrycie skanera, który przyłożony do głowy delikwenta od razu dałby nam diagnozę: kłamca, notoryczny babiarz, leń albo też "łap go dziewczyno bo lepszej okazji już nie będzie"! Niestety, niczego takiego nie wynaleziono i kobiety muszą polegać jedynie na swojej intuicji, inteligencji oraz zmyśle powonienia.

Jaka była wasza najgorsza randka? Co spowodowało, że uznaliście ją za nieudaną? 
Może kawaler używał rękawa zamiast chusteczki do nosa? Spluwał nieroztropnie? Chrząkał nieostrożnie? Śmiał się w nieodpowiednich momentach? Mówił "wiater" zamiast "wiatr", "cwetr" zamiast "sweter"? Był nudny jak lane kluski ze śmietaną? Wybrał nieodpowiedni temat do rozmowy?

Właśnie, pamiętajcie panowie, że tematy, które zwykle zabijają wszelkie szanse na udaną randkę to :

1. Dlaczego mi nie wyszło z byłymi.
Spotykasz człowieka pierwszy raz, a on mówi, że Marysia to była zdzira, Zosia to pasztet, z Ewą nie szło mu w łóżku, a o Agacie to nawet nie ma co wspominać. Takiego pecha miał nasz kryształowy biedaczek. Oczywiście, nie chodzi nam o to, żeby delikwent usiadł przy stoliku, żłopnął kawuchy i wystrzelił jak z procy następującym zdaniem "Byłem beznadziejnym chamem,dziwkarzem, nie zmieniałem skarpet, kradłem, biłem i gwałciłem. Wszystkie panny uciekły ode mnie po tym jak tylko bliżej mnie poznały. Ty też się raczej nie rozsiadaj niewiasto..".
Spokojnie...jeśli nie jest na środkach typu prozac taka sytuacja z pewnością się nie zdarzy.

Pamiętam jak przepadł w moich oczach niejaki Andrzej Sołtysik, który w jednym z wywiadów przyznał, że "Zdarzało mu się randkować z pasztetami". Mężczyzna, który tak mówi o swoich byłych sam sobie wystawia świadectwo. Nie mówiąc już o tym, że pewnie był czas kiedy całował rączki owych pasztetów, masował im pasztetowe stópki,  marzył żeby odebrały telefon i za jedno paszteciane buzi-buzi dałby się pokroić w plasterki jak serdelowa. 


2. Pijackie eskapady
Niektórym facetom wydaje się, że posmarkamy się ze śmiechu słysząc jak zalali się w trupa, zgubili spodnie i obudzili się nago w przydrożnym rowie z krowim łbem pomiędzy nogami. Na portalach randkowych roi się od zdjęć panów żłopiących piwsko z największych kufli świata, tańczących lambadę w błotnistych kałużach, leżących w dziwnych pozycjach w środku tego co wcześniej wróciło z ich żołądków z powrotem na imprezę. Wszystko po to, żeby pokazać przyszłej wybrance jak świetnie potrafią się bawić i jakie z nich fajne chłopaki, co to do "bitki i do wypitki'. Nasze marzenie o przyszłym mężu....

 Ciekawe z jakiej ciemnej bramy/błotnistej kałuży wyłażą takie pomysły?

Miałabym zaraz ochotę odpowiedzieć podobną historią.  Już widzę jak biję się z uciechy po krągłych udach opowiadając przyszłemu mężowi jak to zalałam się w trupa i zgubiłam koronkowe majteczki na imprezie wojskowych orkiestr dętych, albo jak zatrzasnęłam się z męską grupą akrobatyczną w windzie i obaliliśmy razem trzy dzambelki. W sumie nie pamiętam czy było ich trzy czy cztery bo film mi się urwał już po pierwszym. Ha-ha-ha! A potem liczyłam malinki na udach....było ich dokładnie 23! Czy to nie zabawne?

3. Treść obejrzanych filmów' - o tym po tym

4. Auta, procesory, oporniki - no, chyba że spotyka się z dziwolągiem.
Jasne, że jeśli podoba nam się osobnik płci przeciwnej jego zainteresowania tak naprawdę nie mają znaczenia, ponieważ jesteśmy gotowe do daleko idących poświęceń. Potrafimy nauczyć się na pamięć nazw najdziwniejszych skrętek, krętek i przyłączek, pasm górskich, języka suahili, nazwisk wszystkich polskich bramkarzy od czasów średniowiecza. Wierzcie mi, też się poświęcałam. W moim przypadku odpadała tylko jedna opcja - nurek - grotołaz, Nie nadaję cię do zwiedzania ciasnych pomieszczeń, o pomieszczeniach poniżej gruntu nie wspomnę.

Moja najgorsza randka?
Jedna z nich była tak nudna, że prawie goniłam tramwaj po torach, żeby tylko znaleźć się jak najdalej od kawalera. Byliśmy z innych światów. Naszą rozmowę zaczął od swojego uwielbienia dla grupy Bad Boys Blue i trafił kulą w płot, minął się z celem o jakieś pół kilometra, próbował wcisnąć na siłę tort diabetykowi, smyrał witką pylącej brzozy alergika po nozdrzach, troszkę też jakby pływał w stawie pełnym krokodyli z rozpołowionym i krwawiącym kurczakiem na plecach!Ryzykowne.....

Wróć...to nie była najgorsza randka, najgorsza...

Pamiętam to piekło do tej pory. 3 godziny opowiadania filmu pt "Akademia Policyjna" część 1 i 2-ga, z detalami. Oczywiście sama jestem sobie winna, i ten mój paskudnie miły charakter. Normalna dziewczyna już po 10 minutach powiedziałaby nudziarzowi " Spadaj kilerze mojego czasu, wynocha morderco nastroju, won gwałcicielu mojego umysłu ". Ja nie! 

Siedziałam, udawałam zaangażowanie, zadawałam pytania, zaśmiewałam się w odpowiednich miejscach, otwierałam szeroko oczy...idiotka po prostu. 
(a jak wiadomo w środku przypiekałam go na ogniu, spuszczałam go nagiego po ostrzu noża i szarpałam jego ciało rozpalonymi obcęgami - co zwykle robię, kiedy jestem wyjątkowo dla kogoś miła i uśmiecham się "zębami jak perełki") 
I mimo, że chłopak był przystojny, niebiedny i w ogóle całkiem miły...to nigdy już się nie spotkaliśmy. Unikałam go jak bolesnej szczepionki i wizyty u dentysty. 

Moja koleżanka skończyła swoją najgorszą randkę na wysypisku śmieci, gdzie zawiózł ją amant w celu nastawania na jej nieobecną już dawno cnotę. Szaleńcza ucieczka pomiędzy zwałami makulatury, rwanie pazurami ogrodzenia i zabawa w chowanego z psychopatą-gwałcicielem śniła jej się przez następne 10 lat. 

Jeśli lubicie mocne wrażenia, to serdecznie polecam następującą ofertę. Z pewnością nie będzie nudno:




A Twoja najgorsza randka?

Wieprzu na uchodźstwie 
I nie zapomnijcie co powiedział Woody Allen:
Biseksualizm? Niewątpliwie podwaja twoje szanse na sobotnią randkę.

27 komentarzy:

  1. Moja najgorsza randka ? Z młodym, ambitnym, napuszonym bucem, po studiach na Oxfordzie. Przyjechał po mnie limuzyną z kierowcą i całą randkową kolację chwalił się, że został najmłodszym dyrektorem banku w dziejach. Owszem, miał chłop głowę na karku i nieprzeciętną inteligencją mógł zaimponować, ale samozachwyt uszami mu się wylewał. Do drugiej randki do doszło. Chociaż chłopisko uparł się na mnie, nie dałam rady się przemóc by dać bucowi drugą szansę. Wzdrygam się na samo wspomnienie.
    Buc nad bucami nie dla mnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może kierowca był fajniejszy? ;-)

      Usuń
    2. Nika - to znaczy, że zaczaiłaś się na grubą rybę. Stawiam orzechy przeciw bananom, że znalazła się w końcu taka, która słuchała tego wszystkiego z zachwytem w oczach.

      Usuń
    3. No nie pieprzu...to gruba drapieżna ryba zaczaiła się na mnie, płochliwą płoteczkę.
      No i trafił, swoim podrywem na władcę świata, jak kulą w płot:)

      Usuń
  2. Moja najgorsza? Jedną mam wybrać?
    Pamiętam takiego cudownego blond aniołka o którego starałem się tygodniami.. Kiedy nareszcie z miną cierpiętnicy zgodziła się na spotkanie oszalałem ze szczęścia. Zrujnowałem skąpy wówczas budżet na nowe perfumy, wybrałem niezłą knajpę, jazda.
    Świeczki się palą, kelner się kłania-"rozkocham łanię w sobie" marzę.
    Siadamy. Patrzę na dziewczę maślano, odwzajemnia spojrzenie..
    Anioł przemówił-" Zapewne po kolacji trafimy do Ciebie. Od razu mówię-jeszcze nie byłam z mężczyzną"
    Miałem wrażenie że czas się zatrzymał i wszyscy goście w knajpie wstrzymali oddech.
    Czar prysł. Oczywiście, nie twierdzę że nie miałem niecnych zamiarów, ale tak zaraz, od razu, przed przystawkami? poczułem się jak rzeźnik dziewic..
    Niewiele więcej z tej randki pamiętam oprócz tego ze żarcie było wyśmienite, a Ona nie trafiła do mnie.

    Ale też sam mógłbym stać się bohaterem analogicznej historii.. Wielorandkowej... Ależ byłem zakochany... i młodziutki, niedoświadczony..
    Podczas ostatniej randki miłość ma spojrzała mi w oczy, westchnęła i rzekła:
    -Cudownie...Spotykamy się miesiąc i już złapaliśmy się za rękę..

    Nieśmiały byłem :):):):)

    Kolejne Twoje cudeńko... :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tami...- a ja potrzebowałam az pół roku na złapanie się TEJ CUDZEJ ręki. Teraz byłabym pewnie szybsza, strasznie się guzdrałam te 100 lat temu.

      Usuń
    2. Troszkę spóźniona, ale przybywam pomachać rączką - naści ;)

      http://omnipotencja.blogspot.com/2009/10/wtopy-randkowe-zdecha-rasia.html

      Ach, przypomniałaś mi, że ja też kiedyś inwentaryzowałam nieudane, meh meh. A teraz to już nikt filmów nie opowiada, tylko od razu daje linka...

      Usuń
  3. Nie wiem, co Ty kcesz od cwetra? Jak jest wiater, to cwetr jest jak najbardziej a propos i nie jest to żadne faux pas tylko comme il faut, absolutely.
    I jeszcze Ci powiem, że jesteś wredna ;) Tak, tak, dobrze się domyślasz. Chodzi o tę sytuację, gdy facio opowiadał Ci film, a Ty się uśmiechałaś. Co za podłość! No skąd on miał wiedzieć, że idzie nie tą drogą? Tak chłopaka wypuszczać w kompromitację, ech... Dobrze, że my się nie umówimy. Dostałbym wrzodów żołądka od ciągłego stresu, czy właśnie nie robię z siebie idioty.
    Co prawda nie wiem co to jest Bad Boys Blue, ale Kapeli ze Wsi Warszawa nie mam siły słuchać dłużej jak 2 minuty i 47 sekund.

    Mało miałem randek, więc najgorszej nie było. No nie, któraś musiała tak być. Może ta, kiedy kupiłem pannie bukiet róż na urodziny i prezent, który sobie zażyczyła, a ona zaprosiła mnie na hamburgera do McDonalda, po czym poprosiła, żebym jej pożyczył 20 zł, bo jest bez grosza. Ale to na koniec. tak, to przyjemnie było :)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ove - ja bywam wredna z powodu wrodzonej delikatności. Jakże tak człowiekowi rzucić prosto w twarz - nudzisz! Niestety, to nie ja:-)
      Historia z hamburgerem cudeńko:-)

      Usuń
    2. UWIELBIAM KAPELĘ ZE WSI WARSZAWA OVE:-)))) moigłabym słuchać godzinami!

      Usuń
  4. A co to jest randka?
    Mujeju, muszę zapytać Małża, zaraz jak wyjdziemy z gabinetu geriatry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Pandemonia! W pewnym wieku randki są już nawet niebezpieczne, bo jak jeden Parkinson chwyci za dłoń drugiego Parkinsona, to amplituda drgań może spowodować, że się siostra przełożona na oddziale potknie, niosąc czopki nasenne ;-)

      Usuń
    2. Ale jakby tak nie chwytał za rękę, tylko od razu położył się w tym samym łóżku, to nawet nie trzeba czekać na trzęsienie ziemi. :)

      Usuń
    3. Mmmm... Naturalnie... Nie pomyślałam, że to mogą być TAKIE randki... ;-)

      Usuń
    4. pnadeMoniu - pogrzeb w pamięci. Każde małżeństwo zaczyna się od randkowania. Każde:-) I nie opowiadaj mi tu dyrdymałów.!

      Usuń
    5. Słowo-klucz to pogrzeb :)

      Noooo, moje randki z Małżem były tak samo absurdalne jak delfinki od Niego :>

      Usuń
  5. tyle bylo tych beznadziejnych, ze az trudno wybrac te najgorsza. :P

    Chlopak z roku, ale z innej grupy, wydawal sie taki przystojny... Siadamy w kawiarni, a on opowiada, ze najbardziej lubi chodzic w dresach na dyskoteki i szaleje tak, ze zawsze zabiera ze soba dodatkowy dres na przebranie. :P

    Inny zaprosil mnie na piwo i gdy ja juz drugie konczylam (a wcale tak szybko nie pije! :P) on caly czas nie mogl sie zdecydowac i studiowal kartke kolorowych drinkow jak ktos pobozny biblie, jakby o d tej decyzji zalezaly losy naszej planety.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lola - fajny chłopak! Dbał o siebie!:-) Drugi do odstrzału:-)

    OdpowiedzUsuń
  7. na początek chce powiedzieć, że randki nigdy nie były wstępem do ślubnych poszukiwań i ja tu raczej wystapię w kontekście rozczarowań ale nad własnym zachowaniem na randce??.. otóż zachwyciłam się gościem, który był sympatyczny, inteligentny, zabawny, artysta, no w sam raz dla mnie.. może niezbyt atrakcyjny fizycznie ...ale co tam ta mieta i te fluidy najważniejsze !
    a na randce wszystko było fajnie do czasu kiedy nie zesztywniał nagle a niespodziewanie i role się odwróciły ja się dwojąca i trojąca , on z kijem w dupie i jak sopel lodu... potem się okazało, że gej jak byk.
    Niesmak i upokorzenie i nigdy więcej randek. Za drugiej strony tę randkę właśnie zapamiętam na całe życie a nie kwiatki, świece i gwiazdy na niebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teatralna - ja jak raz poszłam na randkę to zaraz za mąż wyszłam,...

      Usuń
    2. To miałaś tylko jedną? Uuuuu... To jeszcze będzie się działo :)

      Usuń
  8. Moja najgorsza polegała na tym, że wydawał się rozsądny (stąd w ogóle do randki doszło), ale okazał się oszołomem, który złożył propozycję małżeństwa. Na pierwszej randce. Drugiej nie było.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja pierniczę, nawet TO Lema czytałaś?!! Chcę randki Z TOBĄ!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Cieszę się ogromnie, że etap poszukiwania miłości mam za sobą! Ale pamiętam wpadkę chłopaka, dla którego mogłam zrobić naprawdę wszystko!
    Na spotkaniu ze mną (miłym i romantycznym) odebrał telefon od byłej dziewczyny (która specjalnie dla niego ubrała się na czarno) i pognał do niej na skrzydłach. oczywiście przepraszał z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja się zaśmiewam, Ty się zaśmiewasz, a ciekawe, co - gdyby Czarnym Pieprzem była druga strona - napisaliby o nas :D Z tego też mogłoby być niezłe pośmiewisko! :D

    insideandout26.blogspot.com - tam wytłumaczyłam troszkę (bardzo troszkę), dlaczego musiałam (chciałam?) uciekać gdzieindziej i oto właśnie jestem. Inaczej, ale się nie zniechęcaj - nie ogarnął mnie szał dzieci i pieluszek, a może to po prostu jeszcze nie ten etap. Wiele się nie zmieniłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ooo tak, była taka... Jakieś internetowe zapoznanie, 100 lat temu. Ok - spotykamy sie. Spacer, park, romantycznie padał śnieg... Miał byc wyższy - ja mam tylko 158 cm - był niższy. Można? Jakoś tak dziwnie nogą pociągał... No trudno. Nuuudny był, że hej! I strasznie mu sie spodobałam! Jak na złośc. Aaaaaa...!!!! No i najlepsze! Zimno było pieruńsko a ja czułam jego oddech. Nie, że świeży, o NIE! I On sie mnie pyta czy całuje sie na pierwszej randce hahahaha....
    Tragedia :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja zakochałam się przez neta, poznaliśmy się na forum takim. Taka byłam zakochana, że było mi wszystko jedno, jak wygląda. Tak się rozumieliśmy! W końcu umówiliśmy się w realu. I on przed spotkaniem pyta:
    -Jakie masz oczy? piszę: -Zielone.
    -Ja też!
    -Jakie masz włosy? piszę: -Zielone.
    -Ja też!
    -Jaki masz wzrost? piszę - 160cm.
    -Ja też!
    Ale oczywiście, nadal byłam zakochana.
    Spotkaliśmy się. Nie czułam nic a nic.

    OdpowiedzUsuń