
Tadaaammm!Pani jo kurza!!! - jak wykrzyknął pewien młodzieniec lat siedem do swojej nauczycielki lat 25, wyłaniając się zza krzaka z cigaretem w ręku.
Właśnie złapałam oddech a przede mną wolny weekend. Właściwie nie taki wolny bo czekają mnie spotkania towarzyskie, rodzinne i rycie do kolokwium ale jednak trochę wolny bo nie idę do szkoły.
Lubie niekonwencjonalne dzieci, a Edzio zza krzaka był z pewnością niekonwencjonalny. Kiedy dzieci przygotowywały występ na Dzień Górnika i stojąc na baczność na patykowatych nóżkach, z drżeniem w głosie recytowały :
"Jestem sobie górniczek.
Kopię w kopalni chodniczek.
Kopię węgiel ładniutki,
jestem cały czarniutki. "
Edzio nie recytował ale lubił znienacka wyskoczyć przed pierwszy rząd z indiańskim okrzykiem "A jo je glista!!!" W czasie lekcji miał zawsze chęć posiedzieć w szafie lub poleżeć pod ławką szczylając afy. Wezwany na rozmowę ojciec rozczulił się nad ryszawą progeniturą, pogłaskał palacza po główce i zwrócił się do nauczycielki:- Ło, dziołcha to śpik jeszcze..troche miechem piżniony bo wyszaleć się musi". Fakt. Wyszalenie jest podstawą dorastania.
Ja się chyba jeszcze nie wyszalałam. Chociaż na ostatnim spotkaniu towarzyskim dowiedziałam się, że ze względu na moje niekonwencjonalne zachowania sporo osób wolało mnie unikać. Trudno, takie jest życie. Przynajmniej mam co wspominać. Nie zachowuję się jednak już aż tak niekonwencjonalnie jak to drzewiej bywało. Może dlatego, że zmieniły się warunki?
Weźmy pierwszy z brzegu przykład. Jeżdżąc autobusem lubiłam rozpłaszczać nos i usta na szybie w pozycji agonalnej, koniecznie z wytrzeszczonymi gałami i półotwartymi ustami. Próbowaliście? Efekt gwarantowany! Teraz niestety sama prowadzę samochód i rozpłaszczanie się jest utrudnione.
Na przystanku autobusowym dla zabicia czasu bawiłam się wzniecaniem paniki. Stajemy przodem do oczekującego, tak żeby mógł dobrze widzieć nasza twarz i wpatrujemy się w dal z rosnącym popłochem w oczach, aż do otwarcia ust. (bez przesady oczywiście) 99% ludzi odwraca się dookoła i próbuje zrozumieć o co chodzi. My tymczasem szukamy nowego delikwenta do zabawy. Czas leci szybciej i czekanie przestaje być nudne. Nie jeżdżę już autobusem , a więc nieco zardzewiałam.
Lubię niezwyczajne dzieci.